Rosyjskie modyfikacje Igły
Tomasz Szulc
Wszyscy
radzieccy dowódcy, pamiętający lata II wojny światowej znali z autopsji
bezsilność wobec przewagi nieprzyjacielskiego lotnictwa. Własne lotnictwo do
końca wojny nie zdołało wywalczyć zdecydowanego panowania w powietrzu. Świadczy
o tym choćby fakt, że bez mała do końca wojny na froncie wschodnim Luftwaffe
używała Ju-87, wycofanych znad Anglii już w 1941 r. z racji zadawanych im
gigantycznych strat.
Trudno więc
dziwić się, że jednym z priorytetów wojsk lądowych okresu powojennego była
rozbudowa systemu obrony plot. Bardzo wcześnie w jego skład weszły kompleksy
rakietowe, najpierw duże, potem coraz mniejsze i bardziej mobilne. Rosjanie
inwestowali w badania ogromne pieniądze, a "natchnienie" czerpali z
wszelakich źródeł - także wywiadowczych i zgromadzonych jako łupy wojenne w III
Rzeszy. Z tego ostatniego źródła pochodziła koncepcja Luftfausta, czyli dziewięciorurowej, naramiennej wyrzutni
niekierowanych rakiet plot. kalibru 20 mm. Z racji małej celności i zasięgu
szansa zniszczenia za jej pomocą samolotu była znikoma, ale ta tania broń mogła
wywołać silny efekt psychologiczny. Była też pierwszą próbą uzbrojenia
pojedynczego żołnierza w wyrzutnię rakiet plot. Rosjanie opracowali na jej
podstawie zestaw Kolos z siedmioma
rakietami kal.30 mm, ale produkcji nie uruchomili, gdyż wcześniej pojawiły się
informacje, że w USA jest testowana naramienna wyrzutnia rakiet
naprowadzających się na źródło ciepła (podobno wywiad radziecki dowiedział się
o tym w 1959 r. z ...amerykańskiej telewizji). W 1960 r. rozpoczęto prace nad
podobną konstrukcją w KBM pod kierunkiem B. Szawyrina i już w 1969 r. w Egipcie
i Wietnamie użyto bojowo pocisków 9M32 kompleksu Strzala-2. Okazały się nadzwyczaj efektywne - w Egipcie jednego
tylko dnia sierpnia na zestrzelenie 6 samolotów izraelskich wystarczyło 10
rakiet, w Wietnamie Amerykanie oceniali, że praktycznie każda odpalona w stronę
śmigłowca lub samolotu A-l rakieta trafiała. Wkrótce jednak wyszło na jaw, że
pociski mają bardzo dużo "martwych stref' (± 43° od kierunku na słońce,
tło podświetlonych słońcem chmur itd.). Bez trudu można było je zmylić nawet
prymitywnymi pułapkami cieplnymi (flary, promienniki), rakieta ma kiepskie
walory dynamiczne, a zapas energii w bateriach wyrzutni wystarcza tylko na
jedną próbę namierzenia celu. Część tych niedociągnięć wyeliminowano w
opracowanych już pod kierunkiem S. Niepobiedimego pociskach 9M32M kompleksu Strzala-2M, ale i tak ich skuteczność
w wojnie październikowej 1973 r. wyniosła niewiele ponad 10% - w sumie w ciągu
8 miesięcy zestrzelono z ich pomocą 31 samolotów. Kolejna modyfikacja -
kompleks 9K34 Strzala-3 z pociskiem
9M36, była jeszcze doskonalsza - głowicę naprowadzającą 9Je46 firmy ŁOMO
zastąpiono głęboko chłodzoną i stukrotnie czulszą 9Je45 firmy Arsenał, ale nie
był to koniec ewolucji.
Po
siedmioletniej przerwie pojawił się kompleks 9K310 Igła-1 z zupełnie nowym pociskiem 9M313 i wyrzutnią 9P519-1, a
nieco później 9K38 Igła - osiem razy
skuteczniejszy od 9M32M! W jego skład wszedł pocisk 9M39, pojemnik startowy
9P39, mechanizm startowy 9P516-1. Ten ostatni zestaw pod względem skuteczności
nie ustępował amerykańskiemu Stingerowi. Nie wymagał wprowadzania kątów
wyprzedzenia i podniesienia, a dwuzakresowy układ detekcji ( chłodzony azotem z
antymonku indu i niechłodzony z siarczku ołowiu) umożliwiał eliminację celów
pozornych. Szczegółowe informacje na temat wzmiankowanych wyżej zestawów można
znaleźć w nTW II, 12/99.0 ile jednak tempo wdrażania kolejnych przenośnych
zestawów rakietowych było początkowo ogronme (Strzala-2 - 1968 r., Strzala-2M
- 1970 r., Strzala-3- 1974 r. Igla-1 - 1981 r. Igła - 1983 r.), to w latach 80. uległo zahamowaniu. Według
niektórych źródeł w ZSRR zdecydowano wtedy o zastąpieniu rakiet
samonaprowadzających się pociskami kierowanymi w wiązce laserowej, na podobieństwo
szwedzkiego RBS-70. Według innych - napotkano na technologiczną barierę w
dalszym doskonaleniu rakiet. Potem nastąpił rozpad ZSRR i brak pieniędzy co
najmniej "zamrozil" większość prac rozwojowych.
Zanim jednak to
nastąpiło, opracowano kilka interesujących modyfikacji kompleksu Igła. W
większości dotyczyły one sposobu wykorzystania już istniejących rakiet poprzez
skonstruowanie dla nich nowych wyrzutni. Było to odzwierciedleniem światowych
trendów, choć naśladowano je być może zbyt pochopnie. Jednym z głównych atutów
wyrzutni naramiennych jest możliwość ich przenoszenia przez pojedynczego
żołnierza i odpalania rakiet z nie przygotowanych stanowisk - okopów, dachów
budynków, pojazdów, małych jednostek pływających. Tymczasem na świecie rakiety
naramienne zaczęto instalować na różnorodnych wyrzutniach - okrętowych,
montowanych na pojazdach itp. Było to spowodowane sporą masą wyrzutni oraz
niedostatkiem w tych krajach lekkich samobieżnych zestawów rakietowych -
nierzadko kolejnymi pod względem wielkości były Hawki. Tymczasem rosyjskie wyrzutnie naramienne były stosunkowo
lekkie (9K32 - 14,5 kg, 9K34 - 17, 9K310 i 9K38 po 18 kg) w porównaniu z
Zachodnimi - choć te czasem trudno jako naramienne określić (RBS- 70- 80 kg, Mistral- 43 kg, Blowpipe - 21 kg) a na szczeblu pułku były do dyspozycji samobieżne
zastawy Strzala-l, Strzala-10...
Niezależnie od
tego, już w latach 70. powstała okrętowa, poczwórna wyrzutnia Strzał-2M typu MTU-4S i podobną
postanowiono stworzyć dla Igły. Blok
czterech pojemników 9P39 zamocowano obrotowo na kolumnie, a operator, celując
opierał się plecami na specjalnej ramie (podobnie nieco, jak w pamiętających
lata II wojny okrętowych Oerlikonach). Na wyrzutni znalazły się proste
wskaźniki przechwycenia, a dodatkowe informacje przekazywano operatorowi ze
stanowiska dowodzenia za pomocą intercomu.
Postanowiono
także stworzyć podobną konstrukcję dla wojsk lądowych. Miała ona służyć do
długotrwałych dyżurów w gotowości bojowej, czego z oczywistych względów nie
mógł robić żołnierz, trzymający na ramieniu prawie 20-kilogramowy ciężar. Stwierdzono
też, że odpalenie salwą dwóch pocisków zwiększa prawdopodobieństwo zniszczenia
celu aż o 50%. Instalację dla dwóch wyrzutni nazwano OPU - "wyrzutnia-wspornik"
Dżygit. Na lekkim, składanym
czwórnogu zamontowano siedzenie operatora i ramę dla dwóch wyrzutni, na której
umieszczono prosty celownik. Dla zwiększenia stabilności urządzenia operator
siedział prawie w środku ciężkości wyrzutni, "otoczony" jej ramą. Cała
konstrukcja ważyła tylko 65 kg, zapewniała obrót w zakresie 360° i w pionie w
zakresie -10+ 70°. OPU z czasem istotnie zmodernizowano, poprawiając jej
stabilność, dodając sprężynowe przeciwwagi dla ułatwienia manipulowania
wyrzutniami w pionie itd. Masa konstrukcji wzrosła przez to do 80 kg, a
kompletnego zestawu do 105 kg, ale znacząco wzrósł też komfort jej
eksploatacji. Czas osiągania gotowości ogniowej wynosi 30 s. - ponad dwukrotnie
więcej niż wyrzutni naramiennej (12-14 s.). Przyjęto, że podstawowym środkiem
transportu dla niej będzie 1ekki samochód terenowy w rodzaju UAZ-a, na którym
wyrzutnia będzie mogła być zainstalowana w położeniu bojowym i używana z
krótkich przystanków. Bez trudu można ją zdemontować i ustawić w terenie, a
samochód przewozi także 8 zapasowych pocisków i drugiego członka obsługi, który
może w ciągu 2 min. przeładować wyrzutnię. Zamiast pojemników 9P39 kompleksu Igła na oba typy wyrzutni można bez
trudu założyć pojemniki 9P322 Igły-1.
Kolejny rodzaj
wyrzutni wielokrotnej, nazwany Igła-W,
opracowano z myś1ą o uzbrojeniu w nią śmigłowców. Przyjęto przy tym
obowiązującą we wszystkich późniejszych rozwiązaniach zasadę, że taka wyrzutnia
powinna być w maksymalnym stopniu autonomiczna, tzn. w jej skład powinny wejść
wszystkie elementy, niezbędne do naprowadzenia na cel i odpalenia pocisków. Pociski
w pojemnikach startowych zamocowano z obu stron cy1indrycznego kadłuba
wyrzutni. Na jego boku umieszczono gniazda dla czterech zbiorników ciekłego
azotu, niezbędnego do chłodzenia detektora głowicy. Przednie pokrywy pojemników
startowych, zdejmowane w przypadku wyrzutni naramiennych ręcznie, okryto
zdwojonymi osłonami aerodynamicznymi, otwieranymi na sygnał z kabiny Śmigłowca.
Zainstalowanie aż czterech zbiorników azotu zwiększyło do czterech możliwość
kolejnych prób naprowadzenia rakiet na cel (w przypadku wyrzutni naramiennych
osiąga się ten efekt dzięki błyskawicznej wymianie zbiornika, co nie jest
możliwe po podwieszeniu rakiety na wysięgniku śmigłowca). Przewidziano także
ewentualność łączenia ze sobą dwóch bloków, dzięki czemu śmigłowiec mógł
przenosić na jednym zamku dwie lub cztery rakiety. Przebudowa nosiciela
ograniczyła się do nieznacznych zmian elektrycznej instalacji zamków uzbrojenia
i montażu pokładowej aparatury, obsługującej wyrzutnie. Celowanie odbywało się
poprzez skierowanie w stronę przeciwnika całego śmigłowca, gdyż rakiety nie
mają ruchomego koordynatora detektora podczerwieni i wykrywają cele odchylone najwyżej
o 10° od osi wyrzutni.
Rozwiązanie to
było pierwotnie przewidywane głównie dla Mi-8 oraz Mi-24 różnych wersji, ale z
czasem zakres jego zastosowania rozszerzono z pomocą francuskiej firmy
Thomson-CSF na inne typy nosicieli, w tym na lekkie samoloty śmigłowe oraz
pojazdy. Uniwersalny moduł z dwoma pociskami waży 65 kg (wcześniejsza wersja
śmigłowcowa - 60 kg) i ma wymiary 1900x420x300 mm.
Jego
rozwinięciem jest uniwersalny moduł Strielec,
który jest udoskonaleniem rozwiązania, opracowanego dla śmigłowców - zbiorniki
przesunięto do tylnej części wyrzutni, a jej rama jest wyraźnie zoptymalizowana
dla zastosowań ziemia-powietrze (wzrósł jej opór czołowy). Służy do
rozmieszczenia od dwóch do ośmiu rakiet, czas aktywacji pocisku do chwili
odpalenia wynosi 6 sek., a czas śledzenia celów do 60 sek. Czas przeładowania
to 4 minuty, masa modułu wynosi 70 kg, a aparatury sterująco-kontrolnej - 24
kg.
Moduł jest
przeznaczony nie tylko dla statków powietrznych i pojazdów, ale i dla małych
jednostek pływających, a także jako środek samoobrony dla stacji
radiolokacyjnych - może być montowany na ramach anten radarów lądowych i
okrętowych. Inną aplikacją ma być zwiększenie siły ognia lekkich zestawów
artyleryjskich. Do niedawna jednak na zmodernizowanym przez Rosjan ZU-23-2 dwie
Igły zamontowano na wyrzutniach o specjalnej konstrukcji. Dopiero pod koniec
2000 r. pojawiła się kolejna oferta modernizacji ZU-23-2, opracowana przez KBTM
im. Nudelmana we współpracy z zakładami w Podolsku. Jest ona znacznie bardziej
zaawansowana, gdyż zastosowano elektryczne napędy działka, blok optroniczny z
dalmierzem laserowym i termowizorem, automat śledzenia celów, a dwie Igły są
odpalane z modułu Strielec. Na
demonstrowanym w 1999 r. rosyjsko-białoruskim, kompleksowo zmodernizowanym
ZSU-23-4M5 dwa moduły Strielec
zainstalowano z boków wieży w sposób raczej prowizoryczny. W późniejszych materiałach
informacyjnych o tej modernizacji w ogóle nie wspomina się o możliwości
instalacji rakiet.
Bardziej
skomplikowana jest konstrukcja wyrzutni, proponowanej jako uzupełnienie
zestawów 9A35 Strzala-10. Z
wykorzystaniem elementów konstrukcji tej ostatniej stworzono moduł, złożony z
dwóch poczwórnych bloków Strielec,
optronicznego układu wykrywania i śledzenia celów, złożonego z termowizora,
kamery telewizyjnej i dalmierza laserowego oraz napędów, zapewniających obrót w
płaszczyźnie poziomej w zakresie 360° z prędkością 0.3-100°/s i pionowej w
zakresie +5 +80° z prędkością 0.3-50°/s. Na wyrzutni jest zamontowany układ
IFF, a w wozie system transmisji danych z elektronicznym planszetem. Przewiduje
się, że taką samą wyrzutnię można zainstalować na nowych rosyjskich wozach
terenowych z rodziny Wodnik lub amerykańskich Hummerach, gdyż masa wyrzutni z rakietami i zespołem napędowym
wynosi 1200 kg. Na początku 2001 r. ujawniono kolejną wersję tej wyrzutni.
Zasadnicza zmiana polega na zastosowaniu pasywnego, okrężnego alertera
termowizyjnego Feniks, który jest
podobno w stanie wykryć samolot klasy F-16 z odległości 20 km, śmigłowiec z 10
km i równocześnie rejestruje ponad 50 celów. Jego zaletą jest stosunkowo
niewielka masa - 250 kg. Na Wodniku
może on być sprzężony z czterema modułami Strielec
(8 rakiet) i dwoma karabinami maszynowymi. Podobna wieża może być montowana na
pokładach małych okrętów.
Można
dyskutować, czy zastąpienie na wyrzutni 9A35 czterech rakiet 9M37 ośmioma Igłami ma sens - ich osiągi są zbliżone,
ale masa części bojowej pierwszej z rakiet wynosi aż 3,5 kg, a jej wybuch
inicjuje zapalnik zbliżeniowy. Są też dostępne rakiety 9M37MD i 9M333 o jeszcze
lepszych parametrach.
Niejako w cieniu
tych propozycji pozostają modyfikacje samej wyrzutni i pocisku 9M39. Bez
wprowadzania zmian w oznaczeniu zestawu zredukowano jego masę z 18,1-17,9 kg do
17 kg. Maksymalną prędkość przechwytywanych, zbliżających się celów zwiększono
z 360 do 400 m/s. Nie jest jednak jasne, czy zmiany te dotyczą wszystkich
pocisków, czy też tylko niektórych ich serii. Rosyjskie źródła podają, że cena
rakiety wynosi od 50 do 75 tys. USD, co może oznaczać, że oferowane są pociski
o różnych osiągach. Zainteresowanie ich zakupem jest znaczne, rocznie
eksportuje się ok. 1000 rakiet, są one na uzbrojeniu ponad 30 armii - kupiły je
tak nietypowe d1a rosyjskiego eksportu kraje, jak Brazy1ia, Korea Płd. i
Singapur, a ostatnio także Indie. Dla Singapuru przeprowadzono serię prób
ogniowych w... RPA, zestrze1iwując 35 celów. Przeciw manewrującym i stosującym
pułapki termiczne celom aerodynamicznym stwierdzono prawdopodobieństwo
trafienia 0,3-0,6, a przeciw pociskom skrzydlatym - 0,2-0.3. Wyniki te okazały
się lepsze, niż testowanego równolegle Stingera
POST oraz zdeklasowały Starstreaka i
RBS- 70.
Jeszcze w
czasach ZSRR opracowano Igłę-D,
przewidzianą dla jednostek specjalnych i wojsk powietrzno-desantowych. Wyrzutnia
została wydłużona o 45 mm (do 1753 mm), ale można ją rozłożyć na dwie części (z
pociskiem wewnątrz!), przez co długość zestawu w położeniu marszowym wynosi
tylko 1100 mm. Montaż wyrzutni zajmuje mniej niż minutę. Masę udało się przy
tym zmniejszyć do 17,3 kg.
Kolejna,
znacznie radykalniejsza modernizacja, to Igla-N
(najprawdopodobniej od "niekontaktowa"), jej głównymi wyróżnikami są:
kontaktowo-zbliżeniowy zapalnik oraz znacznie silniejsza, ważąca aż 3,5 kg
część bojowa (inne wersje mają część bojową o masie 1,27 kg). Za te zmiany
zapłacono wzrostem masy zestawu do 19,5 kg i nieznacznym obniżeniem osiągów:
pułap zmalał z 3,5 do 3 km, maksymalna prędkość celów zbliżających się z 360 do
340 m/s, a oddalających się z 320 do 290 m/s. Stwierdzono, że tak
zmodernizowany zestaw jest dwukrotnie skuteczniejszy w zwalczaniu śmigłowców, a
także nadaje się do niszczenia rakiet skrzydlatych. Wyrzutnia tej wersji jest
jeszcze dłuższa - mierzy 1878 mm, ale jest dzielona, podobnie jak w wersji D.
Jak dotąd nie opublikowano Żadnych zdjęć tej odmiany Igły.
Następna grupa
modyfikacji dotyczy dodatkowego wyposażenia wyrzutni. Zamiast dotychczasowego,
raczej mało precyzyjnego, układu IFF typu IŁI4 Parol można zamontować na niej
interrogator IŁ229D o zasięgu 4 km i masie 2,5 kg, mogący współpracować z
zachodnimi systemami Mk X i Mk XII. Dla umożliwienia wykrywania celów w nocy na
wyrzutni montuje się optroniczny celownik nocny Mowgli-2 firmy ŁOMO. Ma on przetwornik generacji 2+ i pole widzenia
22,5°.
Systematycznie są
rozwijane środki transmisji informacji taktycznej do operatorów. W przypadku
wyrzutni wielokrotnych nie przedstawia to problemu - na pojazdach mogą być
instalowane terminale różnych typów, wyrzutnie na średnich i dużych jednostkach
pływających mogą otrzymywać dane z centrum taktycznego okrętu. Natomiast w
przypadku wyrzutni naramiennych sprawa jest bardziej złożona. Stosowany dotąd
system, polegający na przekazywaniu ostrzeżeń o celach drogą radiową (każdy
operator dysponuje odbiornikiem R-147P) jest mało precyzyjny. Dwukrotnie
większą skuteczność zapewnia zastosowanie elektronicznego planszetu, tyle
tylko, że pierwsza konstrukcja tego typu - PEP IŁI5-1, opracowana dla Igły-l,
obrazująca obszar 25x25 km i sygnalizująca 4 cele była duża i ciężka (345x240x170
mm, 7 kg). Zastąpiono ją nowszym planszetem IŁ 110, a testowany jest jeszcze
nowszy i bardziej zminiaturyzowany. Dane o zagrożeniach są przekazywane z
batalionowego stanowiska dowodzenia obroną przeciwlotniczą 9S482M6 lub
pułkowego 9S737 Ranżir.
Dotychczasowe
działania, podjęte w celu modernizacji i rozszerzenia zakresu zastosowania
rakiet Igła wykazują dowodnie, że przez najbliższe lata pozostaną one
doskonałym towarem eksportowym i skuteczną bronią przeciwlotniczą. Można przewidywać,
że dalsze kierunki doskonalenia kompleksu, to wprowadzenie zapalników nowej
generacji, skuteczniejszej części bojowej oraz modyfikacja algorytmów
naprowadzania rakiety. Wszystko to wydaje się leżeć w zasięgu możliwości
rosyjskiego przemysłu, nawet w jego obecnym stanie chronicznego
niedofinansowania.