Kornet kontra Krizantiema

 

Tomasz Szulc

 

Niezależnie od ogromnej ilościowej, a czasem także jakościowej przewagi w broni pancernej nad każdym potencjalnym przeciwnikiem, w ZSRR nie zaniedbywano rozwoju broni przeciwpancernej. Uznawano, oczywiście, że do zwalczania czołgów najlepiej nadają się czołgi, ale inwestowano niemałe pieniądze i w inne środki przeciwpancerne, od min poczynając, a na lufowej i rakietowej artylerii przeciwpancernej kończąc. Nawet państwa NATO, liczące się ciągle z ewentualnością ataku ze strony Układu Warszawskiego, co oznaczałoby potrzebę zatrzymania natarcia kilkudziesięciu tysięcy czołgów i podobnej ilości innych pojazdów opancerzonych, nie opracowały tylu typów rakiet przeciwpancernych, CO ZSRR. Oprócz uzbrajania w nie śmigłowców, bojowych wozów piechoty i konstruowania lekkich wyrzutni przenośnych, w ZSRR opracowywano i produkowano masowo samobieżne wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych (ppk) na podwoziach kołowych i gąsienicowych. Przez kilka dziesięcioleci standardowym nośnikiem dla nich były wozy opancerzone z rodziny BRDM. Montowano na nich wyrzutnie rakiet 3M6, 9M14M, 9M17, 9MIll/9MI13... Dopiero kompleks z rakietami 9Ml14 Szturm okazał się za duży dla BRDMa (choć istniał podobno prototyp wyrzutni na tym podwoziu) i umieszczono go na gąsienicowym transporterze MTLB. Jego konstrukcja różniła się wyraźnie od wcześniejszych rozwiązań, w których na wyrzutni, w gotowości do odpalenia znajdowało się po kilka pocisków (od 3 do 6), co zapewniało skrócenie do minimum czasu między odpaleniami kolejnych, gotowych rakiet, ale potem wymagało znacznie dłuższego czasu na przeładowanie całej wyrzutni (poza wyrzutnią 9P148, gdzie wszystkie pięć pojemników z rakietami było ładowanych na prowadnice równocześnie). W przypadku wyrzutni 9P149 Szturm-S w gotowości do odpalenia była tylko jedna rakieta, ale przeładowanie składanej prowadnicy trwało poniżej 10 sekund i odbywało się już w trakcie naprowadzania poprzednio odpalonego pocisku. Było to możliwe dzięki zastosowaniu bezprzewodowego, radiokomendowego naprowadzania rakiet na cel.

Kiedy w połowie lat 80. postanowiono opracować kolejne pokolenie "rakietowych niszczycieli czołgów", uznano, że powinny być one gąsienicowe, na podwoziach zunifikowanych z typowymi wozami bojowymi. Pod uwagę brano następcę MTLB, opracowywanego w Charkowie, pojazdy BMP-3 i BMD-3 oraz pojazd gąsienicowy z Wołgogradzkiej Fabryki Traktorów. Oceniając stopień zaawansowania wszystkich tych konstrukcji oraz perspektywiczną wielkość ich produkcji, jako najbardziej zasadne uznano zainstalowanie wyrzutni na podwoziach BMP-3 oraz BMD-3. Ponieważ jednak wojska powietrznodesantowe nie były zainteresowane zwiększaniem różnorodności parku swych wozów bojowych (co jest absolutnie logiczne przy założeniu, że po desantowaniu będą one działały w rozproszeniu i mała jest nadzieja na kierowanie różnie uzbrojonych pojazdów przeciw odpowiednim dla nich celom), jako podstawowy nośnik wybrano BMP-3. Ten stosunkowo duży pojazd, o masie bojowej 19-20 ton, ma doskonałe walory trakcyjne: osiąga prędkość 65 km/h, pływa ze znacznym zapasem wyporności z prędkością ok. 10 km/h i bez dodatkowych zbiorników paliwa ma zasięg 650 km.

Opracowaniem systemu rakietowego dla nowego pojazdu zajęły się dwie firmy: Biuro Konstrukcyjne Przyrządów (KBP) z Tuły i Biuro Konstrukcyjne Maszyn (KBM) z Kołomny, których dziełem były prawie wszystkie wcześniejsze radzieckie ppk. Nie jest jasne, czy od początku miały to być rozwiązania konkurencyjne. Niektóre źródła podają, że na takich samych nośnikach miano zainstalować dwa systemy: z rakietami o nieco niższych osiągach dla batalionowych i pułkowych pododdziałów ppanc. oraz z większymi rakietami dla pododdziałów dywizyjnych i korpuśnych (powtórzenie roli wyrzutni 9PI48 i 149). Obecnie jednak traktuje się oba rozwiązania jako współzawodniczące ze sobą.

Pierwsza z firm postanowiła pójść wcześniej sprawdzoną drogą i na BMP-3 zainstalować wyrzutnię swej najnowszej, uniwersalnej rakiety przeciwpancernej 9M133 Kornet. Wcześniej skonstruowano dla niej bardzo prostą i wygodną w obsłudze wyrzutnię przenośną 9P163, czyli powtarzano drogę rozwojową starszych systemów, od Malutkiej poczynając. Z pojazdu 9P162 usunięto wieżę i zastąpiono ją płaską platformą, na której zamontowano dwie, składane prowadnice rakiet. Pociski są odpalane z kontenerów startowych, które prowadnice pobierają z dwóch bębnów, umieszczonych poziomo pod wieżą i obracających się wraz z nią w zakresie 210°. Każdy bęben mieści po 6 rakiet, których zapas może być uzupełniany ręcznie z wnętrza wozu, w którym znajdują się jeszcze 4 kolejne pociski. Procedura przeładowania trwa tylko kilka sekund, a w położeniu złożonym wszystkie elementy wyrzutni są całkowicie zabezpieczone przed uszkodzeniami mechanicznymi. Blok przyrządów celowniczych, ukryty w obrotowej, pancernej obudowie znajduje się nad stanowiskiem operatora, z przodu wozu. W skład przyrządów optycznych, oprócz celownika dziennego i laserowego dalmierza/wskaźnika celu może wejść nocny celownik termowizyjny IPN79 o zasięgu 2500 m lub nowszy (z systemu 9K129 Komet- T) typu IPN80 o zasięgu 3500 m, mniejszej masie (6,5 wobec 8 kg) i zwiększonej długotrwałości ciągłej pracy (z 6 do 8 h przy użyciu niezależnego zasilania).

Załogę pojazdu stanowią trzy osoby: dowódca z prawej burty, kierowca w środku i operator z lewej strony. W praktyce załoga jest jednak dwuosobowa, a prawy fotel bywa zajęty jedynie w wozach dowódców baterii i dywizjonu. Konstrukcja wszystkich mechanizmów wewnątrz pojazdu jest funkcjonalna i przemyślana, choć nie sposób oprzeć się wrażeniu, że pomieściłyby się one i w znacznie mniej obszernym kadłubie.

Dodatkową zaletą wyrzutni jest to, że jej moduł naprowadzania można błyskawicznie zdemontować i umieścić na standardowym trójnogu, przewożonym we wnętrzu pojazdu, tworząc wyrzutnię wynośną.

Sama rakieta ma kształt i konstrukcję, typowe dla nowej generacji ppk z KBP. Ma zasięg 5,5 km i jest naprowadzana w wiązce laserowej, czyli należy do typu „beamrider”. Dzięki temu jest w znacznie mniejszym stopniu podatna na zakłócenia spowodowane deszczem, zadymieniem itp. niż pociski, naprowadzające się na odbite od celu światło laserowe (np. Hellfire). Kierujące powierzchnie aerodynamiczne w przedzie kadłuba są napędzane za pomocą aerodynamicznych siłowników o półotwartej konstrukcji, lżejszych, prostszych i lepiej dostosowanych do zmieniającej się dynamiki lotu niż klasyczne. Tandemowa głowica kumulacyjna umożliwia niszczenie pojazdów, osłoniętych pancerzem segmentowym lub zaopatrzonych w osłony reaktywne. Masa ładunku wybuchowego jest o 40% większa od przenoszonego przez znacznie cięższy pocisk 9MI14. Kaliber rakiety 152 mm, oznacza, że główny ładunek jest w stanie przebić pancerz o grubości ponad 1000 mm. Zbieżność tego kalibru z typowym kalibrem rosyjskiej artylerii stała się powodem do sugestii, że może on być odpalany także z dział, co nie zostało dotąd potwierdzone. Inni analitycy poszli w swych domniemaniach jeszcze dalej, sugerując, że taki kaliber Korneta oznacza, że przyszły rosyjski czołg będzie miał działo kal. 152 mm i taki sam będzie kaliber działa/wyrzutni dla BMP-4. Trudno jednak ocenić, czy tak daleko idące spekulacje są choćby w części zasadne.

Alternatywne rozwiązanie zaproponowała firma KBM. Jego konstrukcja wywodzi się z rozwiązań, sprawdzonych w wyrzutni 9P149. Także pocisk jest niewątpliwie rozwinięciem sprawdzonego 9M114. Różnice w konstrukcji wyrzutni są jednak istotne. Przede wszystkim ruchome ramię ma dwie prowadnice i podnosi z bębnowego podajnika równocześnie dwie z 15 przewożonych rakiet. Po drugie, radarowy system naprowadzania, pracujący w zakresie milimetrowym, ma znacznie większą antenę, która służy także do poszukiwania i śledzenia celów. Po raz pierwszy w przypadku wyrzutni naziemnej zbliżono się do realizacji zasady: "wystrzel i zapomnij'. Rola operatora może ograniczyć się do wyboru celu, wykrytego przez radar i odpalenia pocisku, a dalsze śledzenie celu i naprowadzanie rakiety odbywa się automatycznie. Konieczne jest jednak, aby cel był przez cały czas w polu widzenia wyrzutni, co uniemożliwia jej ukrycie się, a nawet szybką jazdę (antena radaru najprawdopodobniej nie jest stabilizowana).

Dodatkowo na wyrzutni 9P157-2 zainstalowano laserowy generator wiązki prowadzącej, a każdy pocisk 9M123 ma podwójny system naprowadzania: radiokomendowy i laserowy. Zakłada się przy tym, że podstawowy jest układ radiolokacyjnego wykrywania i radiokomendowego naprowadzania, a system laserowy włącza się w przypadku wystąpienia zakłóceń. Szczególnie ważne cele można atakować kolejno dwiema rakietami, naprowadzanymi w różny sposób. Nie jest jednak możliwe przejście z jednego na drugi sposób naprowadzania w trakcie lotu pocisku. Także organizacja stanowiska operatora wskazuje na to, że naprowadzanie laserowe ma znaczenie drugorzędne - jego pulpit jest umieszczony z boku, złożony i operator rozkłada go tylko w razie potrzeby. Na dodatek każdy z pulpitów ma osobny joystick, a ich kształt i sposób rozmieszczenia przycisków sterujących także są różne.

Można by więc założyć, że naprowadzanie laserowe jest naprawdę drugorzędne, gdyby nie bardzo prymitywne zobrazowanie celu na niewielkim monitorze urządzenia radarowego. Oznacza to, że operator najpierw musi wykryć i zidentyfikować cel za pomocą przyrządów optycznych (sprzężonych zresztą z laserem), potem uruchomić radiolokacyjne śledzenie, a w razie trudności powtórnie przejść na obserwację optyczną i podświetlić cel laserem. Jedyną zaletą tego rozwiązania jest możliwość nie włączania lasera (choć służy on też jako dalmierz, dublując tę funkcję radaru), dzięki czemu czołg przeciwnika nie zostanie ostrzeżony o opromieniowaniu. Detektory światła koherentnego są bowiem obecnie standardem dla wozów bojowych, a urządzenia ostrzegające przed opromieniowaniem wiązką mikrofal nie są montowane nawet na najnowszych wozach bojowych. Oczywiste wydaje się jednak, że w przypadku wyrzutni 9P157-2 wszystkie te komponenty powinny być sprzężone w jeden układ, a sytuacja taktyczna i położenie celów musi być obrazowane na wspólnym, czytelnym monitorze, podczas gdy procedura naprowadzania, niezależnie od wybranej jego metody, powinna odbywać się za pomocą jednego, wspólnego joysticka.

Podobnie rakieta Krizantiemy robi wrażenie nie do końca przemyślanej. O ile pocisk 9M114 był zunifikowany dla kompleksów śmigłowcowych i naziemnych, o tyle nowy pocisk jest przeznaczony tylko dla wojsk lądowych, gdyż śmigłowce mają używać rozwiniętej ze Szturma rakiety 9M120. Jeśli zaś projektowano pocisk o jednym zastosowaniu, nie bardzo jest jasne, dlaczego wybrano schemat z nadkalibrową głowicą.

Przyczyna wzrostu jej średnicy w porównaniu ze Szturmem jest oczywista - chodzi o wzrost siły rażenia kumulacyjnej części bojowej. Czemu jednak nie zwiększono równocześnie średnicy silnika, przy Równoczesnym zmniejszeniu jego długości? I znowu długi i smukły silnik był zasadny w przypadku pocisku śmigłowcowego, dla zmniejszenia oporu czołowego kontenera startowego. W przypadku konstrukcji nadkalibrowej traci to sens. Wzorowanie się na kształcie 9Ml14, włącznie z wyglądem i sposobem rozkładania stateczników nie jest wystarczającym uzasadnieniem, tym bardziej, że zasadniczo zmieniono układ aerodynamiczny: 9M114 był „kaczką” a 9M123 ma układ klasyczny ze sterami w tyle kadłuba. Taka zmiana konfiguracji jest uzasadniona, odbiorniki sygnałów kierujących, para rozkładanych sterów i złącza, sprzęgające pocisk z wyrzutnią, znajdują się w jednym module, umieszczonym za silnikiem, którego dwie skośne dysze ulokowano za, a nie między statecznikami, jak w 9Ml14 i 9M120.

Oczywistą zaletą nowej rakiety jest jej naddźwiękowa prędkość i zasięg, wynoszący aż 6 km, ale nie sposób uznać, że za tę cenę warto wprowadzać nowy i niezunifikowany pocisk przeciwpancerny. Tym bardziej, że nie przewiduje się dla niego wyrzutni przenośnej (sam pocisk można by wystrzeliwać z prowadnicy na trójnogu, ale trudno wyobrazić sobie przenośny radarowy układ naprowadzania). Kontener z pociskiem jest zresztą na tyle ciężki (zapewne ponad 50 kg), że dla załadunku rakiet na bębny amunicyjne opracowano specjalny żurawik, zamontowany na stałe na prawej burcie pojazdu. Podnosi on kontenery z ziemi lub platformy ciężarówki i opuszcza do luku podajnika pocisków.

Można więc zaryzykować twierdzenie, że Krizantiema będzie miała szanse we współzawodnictwie z Kornetem tylko wtedy, gdy jej rakieta stanie się podstawowym uzbrojeniem modernizowanych rosyjskich śmigłowców bojowych, a sama wyrzutnia, czy też, dokładniej, moduł MM I (na styku aparatura-operator) układu naprowadzania, zostanie radykalnie udoskonalony.

Nie jest też szczególnym atutem rakiet Krizantiemy, że w odmianie 9M123F mają zamiast ładunku kumulacyjnego głowicę bojową o działaniu burzącym. Także Kornet ma tzw. pociski termobaryczne, czyli typu paliwowo-powietrznego.

Innym argumentem, przemawiającym na rzecz Korneta jest fakt, że jego rakiety są już o? kilku lat produkowane seryjnie i eksportowane (na pewno do Syrii i Zjednoczonych Emiaratów Arabskich, być może także do Indii). Zapadła też decyzja o modernizacji rosyjskich BMP-l poprzez instalację nowej wieży typu Kliwer, na której są instalowane 4 pociski 9M133. Także BMP-2 i BMD-2 można bez trudu przezbroić z rakiet 9Mlll i 9Ml13 w Kornety. Skonstruowano także lekką, czteroprowadnicową wyrzutnię dla rakiet 9M133, która może być montowana na pojazdach prawie dowolnego typu, od BTR-80 do amerykańskiego Hummera.

Na dodatek istnieje już podobno pocisk przeciwpancerny, łączący głowicę bojową 9M133 z silnikiem rakiety 57E6 przeciwlotniczego zestawu Pancyr. Taki pocisk mógłby mieć zasięg ponad 10 km i być może to właśnie on stanowi element składowy opracowywanego przez KBP perspektywicznego zestawu Hermes, umieszczonego również na podwoziu BMP-3. W tym przypadku rozmiary nośnika pozostają w prawidłowej relacji do wielkości modułu bojowego, zawierającego oprócz bloków wyrzutni (z 12 kontenerami) także rozbudowaną aparaturę wykrywania celów i naprowadzania. Oficjalnie mówi się o zaopatrzeniu Hermesa w pociski wielofunkcyjne o zasięgu ponad 15 km, naprowadzane inercyjnie na większej części trajektorii i aktywnie na jej końcowym odcinku. Głowica bojowa o ekwiwalencie trotylowym 33 kg ma nadawać się do rażenia nie tylko wozów bojowych. Równocześnie mówi się o zasięgu zwalczania celów opancerzonych w nocy, wynoszącym 7 km, co implikuje istnienie rakiety naprowadzanej półaktywnie.

Koncepcja użycia ppk zmieni się na pewno, gdy w Rosji wejdą ostatecznie do produkcji zminiaturyzowane układy aktywnego,radiolokacyjnego naprowadzania rakiet na cele naziemne. Pracowano nad nimi już w latach 60. (dla pocisków Taran-l), podobnie jak nad zastosowaniem radiolokacyjnych systemów obserwacji pola walki, instalowanych na samobieŻnych wyrzutniach ppk. Przełom w zakresie budowy niezawodnych i naprawdę miniaturowych głowic radiolokacyjnych dokonał się jednak dopiero niedawno. Zanotowano też znaczny postęp w pracach nad głowicami termowizyjnymi (lIR), stosowanymi do samonaprowadzania rakiet (tego typu głowicę otrzyma zapewne lekki Komet-MR o zasięgu 2500 m).

Rakiety z aktywnymi głowicami poszukującymi będą mogły mieć zasięg kilkunastu km, ale będą w takiej konfiguracji dość spore pod względem masy i gabarytów, co oznacza, że nie podważą pozycji Kometa jako pocisku uniwersalnego. Będzie to raczej pojedynek między Hermesem, a ewentualną rozwojową wersją Krizantiemy. Ich zachodnim konkurentem stanie się niewątpliwie rakieta Polyphem, stosunkowo duża (130 kg) i powolna, ale kontrolowana za pomocą włókna optycznego i dysponująca zasięgiem ponad 30 km. Nie rysuje się natomiast perspektywa zachodniej konkurencji dla 9M133, pociski o zasięgu ponad 3 km, czyli TOW i HOT są już beznadziejnie przestarzałe, a nowocześniejsze od nich: Bill-2, Javelin, Trigat MR, NT-G mają zasięg tylko rzędu 2,5 km.

Wszystko więc wskazuje na to, że wyrzutnia 9P157 pozostanie prototypem, rakieta 9M123 posłuży jako baza dla dalszej modernizacji śmigłowcowych rakiet 9M120, których produkcja została niedawno rozpoczęta w Iżewsku, a może także rakiet KBM z aktywnymi głowicami naprowadzającymi. Natomiast wyrzutnia 9P162 dla rakiet 9M133 ma wszelkie szanse na wejście do produkcji seryjnej, najprawdopodobniej w zakładach w Wolsku, które wcześniej produkowały Szturmy-S.

 

Przeczytaj o Kornecie na www.army-technology.com/projects/kornet/index.html