Rosyjskie, okrętowe kompleksy obrony bezpośredniej

cz.I

Tomasz Szulc

 

Radziecka marynarka wojenna była bodaj pierwszą, która doceni­ła możliwości kierowanych rakiet przeciwokrętowych. Pierwsze z nich przyjęto do uzbrojenia jesz­cze w latach 50, a później systematycznie opracowywano, testowano i wprowadza­no do służby kolejne, odpalane z pokła­dów samolotów (nTW 2000/11, 2001/1, 2, 5), okrętów i wyrzutni brzegowych (nTW 97/7,8). Do końca XX wieku opracowa­no kilkadziesiąt typów takich pocisków, ponad 20 z nich (nie licząc ich różnych wersji i odmian) przyjęto na uzbrojenie, co jest niewątpliwym rekordem. Marynarka radziecka próbowała w ten sposób zrów­noważyć druzgocącą przewagę potencjal­nego nieprzyjaciela w dziedzinie okrętów wojennych.

Wraz z przyjmowaniem do służby coraz doskonalszych rakiet w ZSRR dojrzewa­ła świadomość konieczności opracowania środków obrony przed nimi, gdyż prędzej czy później nieprzyjaciel musiał zauwa­żyć swoje zapóźnienie w tej dziedzinie i

opracować własne rakiety przeciwokrętowe. Dość krótko trwały nadzieje, że takie rakiety da się zwalczać za pomocą kla­sycznych środków. Prawdopodobieństwo trafienia ich przez przeciwlotnicze poci­ski artyleryjskie było znikome, nawet dla rakiet poddźwiękowych. Nadlatujących na małej wysokości rakiet drugiego pokolenia nie były w stanie przechwycić także pierw­sze okrętowe przeciwlotnicze rakiety kiero­wane. Wymagań dotyczących możliwości zwalczania szybkich i niskolecących celów nie spełniały także radzieckie rakiety plot. produkowane w latach 60 i 70., a w owym czasie potencjalny przeciwnik dyspono­wał już skutecznymi rakietami, np. typów Exocet i Harpoon. Konieczne były szybkie decyzje, aby zmniejszyć stwarzane przez nie zagrożenie. Oprócz zwiększenia wyma­gań wobec projektowanych okrętowych kompleksów rakiet przeciwlotniczych (patrz nTW 2002/6 i 8) oraz środków arty­leryjskich postanowiono opracować kom­pleksy, przeznaczone przede wszystkim do zwalczania rakiet przeciwokrętowych.

Wymagania wobec kompleksów prze­ciwrakietowych, nazwanych w późniejszej, opracowanej w 1977 r. „Koncepcji rozwo­ju obrony powietrznej MW” kompleksa­mi samoobrony, stopniowo podwyższa­no, obecnie przyjmuje się, że w przypad­ku rakiet poddźwiękowych dla zapew­nienia okrętowi bezpieczeństwa koniecz­ne jest uszkodzenie ich układu sterowa­nia lub powierzchni aerodynamicznych w odległości 1,5 km, poważne uszkodzenie struktury kadłuba w odległości 700 m lub detonacja jej części bojowej w odl. 300 m od okrętu. Dla rakiet naddźwiękowych te dystanse powinny być znacznie większe. Za oczywistą uznano konieczność skutecz­nego śledzenia i rażenia pocisków o bar­dzo niewielkiej powierzchni czołowej (np. dla Harpoona wynosi ona 0,04 m2), lecą­cych na wysokości poniżej 10 m nad wodą. Na dodatek wykrycie celu było możliwe w odległości najwyżej kilkunastu km od okrętu. Początkowo oczywiste wydawało się, że idealną bronią będą szybkostrzelne, naprowadzane za pomocą radiolokatora działka, gdyż rakiety kierowane były wów­czas zbyt duże i -mało zwrotne, aby sku­tecznie naprowadzać je na niewielkie cele, ich czas reakcji był także zbyt długi. Mimo tego od konstruktorów okrętowych rakiet plot. zażądano przystosowania pocisków kolejnej generacji do zwalczania celów niskolecących.

Jako pierwsze zakończono projekto­wanie lufowego zestawu przeciwrakieto­wego. Istotnie przyczynił się do tego fakt wcześniejszego opracowania okrętowego zestawu artyleryjskiego AK-230 z radio-lokatorem MR-104 Ryś (początek prac w 1956r., w uzbrojeniu od 1962 r.). Był to pierwszy radziecki i jeden z pierwszych na świecie zestawów, w których wieże artyle­ryjskie były bezzałogowe. Ich niewielkie wymiary, podobnie jak niewielkie wymia­ry radiolokatora kierowania ogniem oraz dublującego go celownika optycznego Kolonka, umożliwiły instalowanie zesta­wu na stosunkowo niewielkich okrętach oraz dozbrojenie weń większych jedno­stek bez istotnej ich przebudowy. Dla zwalczania rakiet niewystarczająca była jednak zarówno szybkostrzelność działek, jak i możliwości radiolokatora. Dlatego 15 lipca 1963 r. dowództwo WMF zarzą­dziło rozpoczęcie prac projektowych nad dedykowanym zestawem przeciwrakie­towym A-213, bazującym na AK-230-MR-104. Zespół M. Knebelmana umieścił w wieży o podobnej konstrukcji i wymia­rach sześciolufową rotacyjną armatę auto­matyczną AO-18 kał. 30 mm, opracowa­ny przez zespół z KBP pod kierunkiem W. Griaziewa. Konstrukcja działka okazała się nadzwyczaj udana i niezawodna, chłodze­nie bloku luf cieczą umożliwiło osiąga­nie praktycznej szybkostrzelności prawie 5000 strz./min. i wystrzeliwanie serii, liczą­cych nawet 400 pocisków. Niezmienna celność była początkowo zachowywa­na dla pierwszych 2000 pocisków, póź­niej postępujące zużycie luf powodowa­ło wzrost rozrzutu. Dzięki zastosowaniu energii gazów prochowych do przełado­wania broni masa działka wynosiła tylko 205 kg. Uruchomienie napędu następo­wało za pomocą startera pneumatycznego lub pirotechnicznego. Lufy miały długość 54 kalibrów, która umożliwiała pociskom osiąganie prędkości początkowej 880 m/s. Zakres kątów podniesienia wynosił od -12 do +88°, donośność 4000 m, pułap zwal­czanych celów - 2500 m.

Wieża kompleksu AK-630 i radiolokator MR-123M

 

Wieża kompleksu Roj, działka bez założonej wspólnej osłony i kompensatora gazowego

Radiolokator MR-123 Wympieł, choć zewnętrznie podobny do MR-104, był nową konstrukcją zespołu W. Jegorowa z KB Topaz i umożliwiał niezawodne śle­dzenie niewielkich celów nawet na tle silnie falującego morza. Dopracowanie zestawu A-213, znanego pod później­szym oznaczeniem AK-630 trwało jednak długo - próby wieży, ważącej 1800 kg, rozpoczęto w 1969 r., radaru rok później, a przyjęcie na uzbrojenie nastąpiło dopie­ro w 1976 r. Niezależnie od tego produk­cja seryjna była prowadzona w Tulę od 1969 r., kiedy dostarczono Marynarce 4 wieże. W następnym roku wyproduko­wano ich 12, w 1973 r. już 37, później tempo produkcji uległo dalszemu przy­spieszeniu. W sumie wyprodukowano nieco ponad 1000 wież AK-630 i uzbro­jono w nie ponad 400 okrętów radziec­kich oraz kilkadziesiąt, przeznaczonych na eksport (polska MW ma 15 AK-630 na 8 okrętach). Większość z nich to nieznacz­nie zmodernizowane AK-630M, w których płaski magazyn amunicji zastąpiono bęb­nowym. W obu mieściło się po 2000 nabojów o łącznej masie (z ogniwami taśmy) 1918 kg. Na większych okrętach dodano też magazyn dla 1000 zataśmowanych nabojów, które można szybko, choć ręcz­nie doładować do bębna.

Bodaj najpoważniejszą słabością AK-630, szczególnie w porównaniu z użyt­kowanym od 1980 r. amerykańskim zesta­wem Vulcan-Phalanx, był brak odpo­wiedniej amunicji. Opracowano jedynie nowy, cięższy pocisk odłamkowo-zapalający, nadający się jednak raczej do zwal­czania samolotów i małych celów mor­skich. W latach 1982-89 pracowano inten­sywnie nad nowym pociskiem odłam­kowym z kierunkową wiązką odłamków i zapalnikiem zbliżeniowym Dalnomier. Początkowo na przeszkodzie stała duża masa zapalnika, przez co część bojo­wa była zbyt słaba. Postępy miniaturyzacji pozwoliły na skonstruowanie znacz­nie mniejszego zapalnika, ale o rezygna­cji z przyjęcia go na uzbrojenie zadecydo­wała zbyt wysoka - zdaniem wojskowych - cena. Druga wada AK-630 ujawniła się w trakcie eksploatacji - na okrętach, na któ­rych radiolokatory MR-123 znajdowały się w znacznej odległości od stanowisk ognio­wych, celność działek znacząco malała (nie udało się osiągnąć wystarczająco dokład­nej korekty wskazań układu naprowadza­nia przy niewielkiej odległości celu).

Do AK-630 jest ogromnie podobny także zestaw przeciwlotniczy AK-306 (A-219). Został opracowany w wyniku decyzji z 1971 r. jako uzbrojenie okrętów o małej wyporności i jednostek pomocniczych. Szybkostrzelność działka AO-18Ł zmniej­szono do 1000 strz./min., dzięki czemu można było zrezygnować z chłodzenia luf cieczą. Zapas gotowej do użycia amu­nicji także zmniejszono do 500 szt., a łącz­na masa wieży wynosi 1600 kg. Dla czę­ści trałowców opracowano niskomagnetyczny wariant AK-306 z większym uży­ciem metali kolorowych, ale też o mniej­szej trwałości. AK-306, naprowadzany na cel za pomocą optycznego celownika Lazur, nie nadaje się jednak do zwalcza­nia rakiet ze względu na zbyt małą szyb­kostrzelność i brak sprzężenia z radioloka­cyjnym systemem wykrywania i śledzenia celów powietrznych.

Wieża AK-630M1-2 na rufie kutra rakietowego R-44

Istotne zwiększenie skuteczności miał zapewnić zestaw AK-630M 1-2 Rój, opra­cowywany od 1983 r. przez zespół W. Bakaliewa z CKIB SOO. Projekt zakładał sprzężenie w każdej z wież pary zmoder­nizowanych działek AO-18M (GSz-6-30K) o gwarantowanej trwałości luf nie mniej­szej niż 12 tyś. strzałów. Początkowo pla­nowano synchronizację obrotów, ale osta­tecznie między wylotami luf obu blo­ków zainstalowano kompensator gazo­wy, dzięki czemu nie występują drgania, wywołane asymetrią sił odrzutu, możliwe jest także prowadzenie ognia tylko przez jedno działko. Praktyczna szybkostrzelność zwiększyła się dwukrotnie, a zapas gotowej do użycia amunicji zwiększono do 4000 szt. (wieża waży 2,5 t, z amuni­cją 6,51). Radiolokator zestawu udoskona­lono i nadano mu oznaczenie MR-123-02FT (nazywany też MR-123AM2). Radar pracu­je w paśmie l, ma zasięg automatycznego śledzenia 30 km, szerokość wiązki wynosi 1,8°. W trybie poszukiwania celów antena obraca się z częstością 15 obr./min. Stacja z osprzętem waży 5,2 t. W Roju wprowa­dzono także optroniczny, stabilizowany celownik FOT z dalmierzem laserowym ŁDM-1 Krejsier, a potem SP-521 z nowym dalmierzem laserowym, ruchomy w zakre­sie ±170° w poziomie i -25 +85° w pionie. Cały celownik, wraz ze stanowiskiem operatora waży 650 kg. Utrzymano przy tym 70% unifikację części wieżowej z wieżą AK-630M i stworzono możliwość instala­cji Rojów na wszystkich typach okrętów uzbrojonych w AK-630. Po 6 latach przy­gotowano prototyp zestawu, próby mor­skie jednej wieży prowadzono na kutrze rakietowym (półwodolocie) proj. 2066, na którym testowano także wyrzutnie poci­sków woda-woda 3M24 Uran. Był to jedy­ny rosyjski okręt uzbrojony w AK-630M1-2 (w listopadzie 2001 r. wieżę zdemontowa­no i... zdano do magazynu) gdyż ostatecz­nie nie przyjęto go na uzbrojenie.

Stanowisko operatora kompleksu Roj

Jedną z głównych przyczyn utraty zain­teresowania zestawem Rój była krytycz­na ocena jego możliwości wobec rakiet przeciwokrętowych nowej generacji. Zdecydowanie więcej zwolenników miał w dowództwie WMF pogląd, że z zada­niem tym lepiej poradzą sobie kierowane rakiety nowego pokolenia. Ich konstrukto­rzy zapewniali, że „w zasięgu ręki" są poci­ski trafiające w cele, odległe o kilka km z prawie 100% celnością. Oznaczało to gwa­rancję ocalenia okrętu, nawet w przypad­ku zdetonowania w tej odległości rakiety z głowicą jądrową. Według konstruktorów kompleksów przeciwlotniczych nie miało być trudności z miniaturyzacją - nowe wyrzutnie rakiet miały zajmować nie wię­cej miejsca niż wieże zestawu AK-630!

Pierwszy taki kompleks - 3K87 zaczę­to projektować nie w „okrętowym” biu­rze konstrukcyjnym Altair, ale w tulskim KBP, które wcześniej opracowało AK-630. Jego konstruktorzy postanowili nie rezy­gnować z komponentu artyleryjskiego nowego kompleksu. Było to tym łatwiej­sze, że powstający z niewielkim wyprze­dzeniem (początek prac w 1973 r., w służ­bie od 1982 r.) kompleks 2S6 dla wojsk lądowych był również hybrydowy - artyleryjsko-rakietowy. Pod wpływem Tunguski, ale i Phalanxa postanowiono, że optyczno-radiolokacyjny blok śledzenia celów i naprowadzania uzbrojenia zostanie połą­czony z działkami i wyrzutniami rakiet w jedną całość (miało to wyeliminować stwierdzone wcześniej w AK-630 proble­my z synchronizacją). Symulacje realnych sytuacji bojowych wykazały, że dla zapew­nienia wystarczającej skuteczności moduł bojowy 3S87 musi być uzbrojony w dwa działka i wyrzutnie 8 rakiet.

Moduł bojowy kompleksu 3K87 i osłona radiolokatora modułu dowodzenia Pozitiw na fregacie Nieustraszumyj

Przewidziano, że w zależności od wyporności okrętu można będzie na nim instalować kompleks, złożony z modułu dowodzenia 3R87 i od 1 do 6 modułów bojowych. Moduł dowodzenia miał zajmo­wać powierzchnię 34 m2 i ważyć 4500 kg, bojowy - 20 m2 i 9000 kg. Dodatkowe wyposażenie miało ważyć 2300 kg i zaj­mować 11 m2. W praktyce nie udało się utrzymać tych wielkości, np. moduł bojo­wy waży 9,5 t, a z amunicją 12 ton. Także rozmiary wieży przewyższyły znacznie gabaryty AK-630 - wysokość wyniosła 2250 mm wobec 1070 mm, a „promień omiatania" (zakreślający na pokładzie krąg, w którym mieści się obracająca się wieża) to 2760 mm wobec 1660 mm dla AK-630. Jedynie średnica pierścienia wiodącego wieży pozostała niezmieniona - 1240 mm. Obsługa kompleksu to trzy osoby w modu­le dowodzenia i dwie obsługujące każdy z modułów bojowych (nigdy nie ujawniono, czy obecność tych ostatnich jest konieczna do prowadzenia ognia).

Moduł bojowy 3S87 bez i z kompletem pojemników rakiet 3M87 na prowadnicach (od pokazanego wyżej rózni się szeregiem drobnych detali).

Artyleryjskie uzbrojenie modułu 3S87 stanowią dwa sześciolufowe armaty rotacyjne 6K30 - udoskonalone AO-18. Zastosowano w nich transpiracyjne chło­dzenie bloków luf o zwiększonej wydaj­ności, beztaśmowe zasilanie amunicją, wzmocniono nieco konstrukcję i doda­no cylindryczne tłumiki płomieni, chro­niące przed uszkodzeniem blok czujni­ków modułu, przez co masa broni wzro­sła do 229 kg. Łączna szybkostrzelność modułu wynosi 10 000 strz./min., ale zapas gotowej do użycia amunicji ograni­czono do 500 nabojów na działko. Inaczej niż w AK-630 nie są one zmagazynowane pod pokładem, a w bębnach obok bloków luf. Poważny problem stanowiła synchro­nizacja cyklu przeładowania obu działek. Ponieważ są one umieszczone w znacz­nej odległości od pionowej osi modułu, to w przypadku naprzemiennego (niezsynchronizowanego) odrzutu, moment sił, działających na moduł byłby ogrom­ny i wprawiałby go w znaczne drgania w płaszczyźnie poziomej. Synchronizację ostatecznie zapewniono stosując pro­ste i niezawodne kinematyczne sprzęże­nie obu bloków luf. Problemem pozosta­je ograniczona żywotność luf, szacowana na 8000 strzałów.

Uzbrojenie rakietowe składa się z rakiet 3M87, zunifikowanych początkowo w pełni z lądowymi 9M311 zestawu 2S6.Te dwustopniowe pociski mają dość nietypo­wą konstrukcję. Pierwszy stopień o śred­nicy 152 mm mieści silnik, rozpędzający pocisk do ponad 900 m/s w drugiej sekun­dzie lotu. Drugi stopień o masie 18,5 kg ma średnicę tylko 76 mm i jest pozbawiony napędu. Ma natomiast nieproporcjonalnie dużą część bojową o masie 9 kg/Składa się ona z ładunku wybuchowego otoczonego połączonymi ze sobą prętami. Po wybuchu tworzą one błyskawicznie rozprężający się krąg, osiągający przed rozerwaniem śred­nicę ok. 6 m. Na zewnątrz prętów znajduje się warstwa prefabrykowanych odłamków. Jest to pierwszy okrętowy pocisk przeciwlotniczy z taką częścią bojową. Laserowy zapalnik zbliżeniowy znajduje się w dzio­bowej części pocisku - przed sterami aerodynamicznymi. Rakiety znajdują się w cylindrycznych kontenerach o średnicy 170 mm, długości 2632 mm i masie 60 kg - po 4 nad każdym z bloków luf. Istnieją dwie wersje modułu 3S87: w lżejszej rakie­ty przeładowuje się ręcznie, w cięższej pod pokładem znajduje się magazyn z piono­wymi, rewolwerowymi zamkami, miesz­czącymi w sumie 24 kontenery.

Stanowisko operatora modułu bojowego Kornik, zwraca uwagę prawie całkowita unifikacja jego wyposażenia z innymi kompleksami okrętowymi drugiego pokolenia, np. Kindżał.

Zunifikowane stanowiska operatorów modułu dowodzenia 3R87

Czynne naprowadzanie rozpoczyna się po oddzieleniu pierwszego stopnia, co następuje po 2,6 s lotu (to dlatego mini­malny zasięg rażenia jest dla 3M87 stosun­kowo duży). Naprowadzanie odbywa się za pomocą sygnałów radiowych. Ze względu na specyfikę konstruowanego kompleksu, w tym potrzebę stabilizacji anten radiolokatora śledzenia i kanału transmisji sygna­łów wybrano anteny zakresu milimetro­wego o kształcie zupełnie innym od opra­cowanych dla Tunguski. Radiolokacyjną część kompleksu opracowano w NPO Altair. Nowy dla tej firmy zakres milime­trowy wpłynął na znaczne przedłużenie prac, w których ramach skonstruowano wiele nowych podzespołów, np. wysoko-stabilny magnetron typu współosiowe­go. Zainstalowano także bardziej rozbu­dowany blok przyrządów optronicznych (dzieło KBP). Umożliwia on automatycz­ne śledzenie celów, lecących z prędko­ścią do 600 m/s nawet na tle morza, gdyż zastosowano w nim oryginalny układ eli­minacji tła z obrazu. Gdy śledzenie odby­wa się bez pomocy radiolokatora, dokład­ność „wyprowadzenia” rakiety na cel ma •być zbliżona do 1 m, gdy cel jest śledzo­ny radiolokacyjnie - wynosi 2-3 m. Drugi kanał optyczny służy do śledzenia marke­rów własnych rakiet w paśmie podczerwo­nym (bez tego niemożliwe byłoby wypra­cowywanie sygnałów kierujących). A więc zastosowanie radiolokacyjno-optycznego układu kierowania ogniem jest podyktowane nie tyle dążeniem do zwiększenia skuteczności, ile techniczną konieczno­ścią. Na dodatek funkcjonowanie kana­łu optycznego staje się problematycz­ne natychmiast po otwarciu ognia przez działka - chmura prochowego dymu ota­cza prawie natychmiast całą wieżę!

Zgodnie z radziecką tradycją prze­widziano możliwość wykrywania celów przez radar modułu bojowego, ale jest to w praktyce raczej mało prawdopodobne z racji generowania przezeń bardzo wąskiej wiązki. Podstawowym źródłem informacji o sytuacji taktycznej jest dwuwspółrzędny radiolokator MR-352 Pozitiw, który pracu­je w zakresie centymetrowym i ma gwa­rantowany zasięg śledzenia ponad 40 km. Jednak nie wszystkie okręty, które uzbrojo­no w 3K87, otrzymały, osłonięte charakte­rystycznymi kopułami, Pozitiwy. Wskazuje to na ostateczne powiązanie kompleksu z okrętowym systemem dowoodzenia.

Procedura zwalczania celów przez 3K87 jest następująca: najpierw są one przechwytywane przez rakiety, poczy­nając od ich maksymalnego zasięgu. Prędkość rakiet i wysoki stopień automa­tyzacji procedury śledzenia celów, wybo­ru kolejności ich rażenia i oceny skutecz­ności umożliwiają zwalczanie 4 celów zbli­żających się do okrętu równocześnie (dla kompleksu z dwoma modułami bojowy­mi) z tego samego kierunku. Gdy w skład kompleksu wchodzą 4 moduły, możliwe jest równoczesne niszczenie 6 celów, a gdy interwał między zbliżającymi się poci­skami jest większy niż 4 s, można liczyć na zniszczenie rakietami nawet 10 celów (te optymistyczne wielkości dotyczą najpew­niej pocisków o poddźwiękowej prędko­ści lotu). Jedynie te z celów, których nie zniszczyły rakiety 3M87, mają być niszczo­ne ogniem działek (zakłada się, że skutecz­na powinna być seria, trwająca nie dłużej, niż 1,2 s). Wszystkie te szacunki są czynio­ne mimo jednokanałowego charakteru kompleksu, w którym każdy z modułów śledzi „swój" cel do chwili jego zniszcze­nia, a dopiero potem przecelowuje się na kolejny. Oznacza to, że pierwszy cel powi­nien być rażony w odległości 8 km, drugi - 4,5 km, trzeci'- 2,2 km, a czwarty może być już tylko ostrzelany z działek.

Prace nad Konikiem rozpoczęto w 1975 r. w zespole kierowanym przez Rudolfa Purcena. W 1983 r. pierwszy kompleks z jednym modułem bojowym zamontowano na korwecie Matnia (nr burtowy 952), należącej do Floty Czarnomorskiej. Oficjalne przyjęcie Konika na uzbrojenie nastąpiło dopiero na przeło­mie 1988 i 1989 r. Był on wtedy zainstalo­wany także na lotniskowcu Tbilisi (obecnie Admirał Kuzniecow) i krążowniku atomo­wym Kalinin (obecnie Admirał Nachimow).

Na każdym z okrętów instalowano modu­ły nieznacznie różniące się od siebie deta­lami konstrukcji. Ostatecznie zainstalowa­no je na dwóch krążownikach atomowych proj. 11442 (po 6 modułów), jednym lotni­skowcu proj. 11435 (8 modułów), jednym niszczycielu proj. 11551 (dwa moduły, bez radaru Pozitiw), jednej fregacie proj.1154 (dwa) i jednej korwecie proj. 12417 (jeden). Podobno w Tułmaszzawodzie zmonto­wano jeszcze 8 modułów dla budowane­go lotniskowca proj.11436. Ponieważ nie było ich ostatecznie na czym zainstalować, produkcję przerwano pod koniec 1993 r. Zastosowanie znalazły prawie 5 lat póź­niej, kiedy Indie zamówiły w Rosji 3 frega­ty proj. 11356, na każdej z nich ma znaleźć się kompleks obronny Kasztan złożony z dwóch modułów 3S87 i radaru Pozitiw.

Mimo stosunkowo krótkiego okre­su eksploatacji i niekorzystnej sytuacji ekonomicznej Rosji Konik był moderni­zowany. Zastosowano w nim najpierw rakiety, oznaczone oficjalnie 9M311-1, a potem 9M311-1M (te drugie mają praw­dopodobnie „morskie" oznaczenie 3M88). W rakietach tych udoskonalono zapal­niki - zamiast zbliżeniowego zapalnika laserowego zastosowano bardziej niezawodny radiozapalnik nowej generacji. Zmodyfikowano także nieznacznie napęd, zwiększając stabilność spalania paliwa. Zamiast świecącego stale pirotechniczne­go markera drugiego stopnia rakiety zain­stalowano impulsową lampę ksenonową. W odróżnieniu od rakiet dla lądowego kompleksu 2S6M nie zwiększono zasięgu, ale maksymalną prędkość lotu.

Pod koniec lat 90. zaplanowano kom­pleksową modernizację kompleksu 3K87 do standardu Kortik-M. Założono insta­lację nowego radiolokatora wykrywa­nia celów Pozitiw-M2 ze ścianową ante­ną. Jest to radar trójwspółrzędny, pracu­jący w paśmie X, może śledzić równocze­śnie 50 celów, odległych nawet o 150 km. Przewidziano wprowadzenie najnowszej wersji działek GSz 6-30KD, przystosowa­nych do strzelania przeciwpancernymi pociskami Triezubka o prędkości począt­kowej 1100 m/s, pozostała amunicja osią­ga prędkość początkową 960 m/s. Masa modułu bojowego ma być ograniczo­na do 7,5 t (z amunicją 101). Przeciw naj­niebezpieczniejszym celom będzie można odpalać kilka rakiet salwą, a nowa amuni­cja umożliwi przesunięcie bliższej granicy skutecznego rażenia do 300 m, dzięki gwa­rancji detonowania części bojowej rażo­nego pocisku. Czas reakcji systemu ma wynosić tylko 5-7 s. Jeden moduł bojowy Kortika-M ma być w stanie zniszczyć 5-6 celów, zbliżających się z jednego kierunku z interwałem 3 sekund, później potrzebne będzie uzupełnienie amunicji.

Ocena Konika nie jest jednoznaczna. Gdy zastępuje na małych okrętach parę AK-630, jest to niewątpliwy postęp, gdyż rakietami można zwalczać także samolo­ty i śmigłowce, pozostające poza zasię­giem działek i rakiet Igła, łatwych do roz­mieszczenia na okrętach jako uzbrojenie dodatkowe. Także dla okrętów średniej wyporności połączenie działek i wyrzutni rakiet daje wymierne korzyści ze względu na ograniczenie zajmowanej przestrzeni (pod warunkiem rezygnacji z dedykowa­nego radaru wykrywania celów na rzecz ogólnookrętowego systemu radiolokacyj­nego). Dla okrętów o dużej wyporności celowe byłoby zapewne rozdzielenie sta­nowisk działek i wyrzutni rakiet, chociaż zastosowanie popularnych ostatnio pio­nowych wyrzutni rakiet może być nieopty­malne ze względu na ich stromą trajekto­rię. Wielu ekspertów powątpiewa także w wystarczającą skuteczność stosunkowo lekkich części bojowych rakiet 3M87. Są one zapewne efektywne wobec niewiel­kich rakiet klasy AGM-84 czy AM-39, ale np. przeciw rosyjskim ciężkim rakietom w rodzaju Granita czy Wulkana, zaopatrzo­nym w opancerzone głowice mogą być zupełnie nieskuteczne.

 

Następna