Rosyjskie poduszkowce wojskowe
Cz.I
Tomasz Szulc
O wartości uzbrojenia decydują
jego walory ofensywne i defensywne - czyli, w pewnym uproszczeniu, możliwości
zwalczania nieprzyjaciela i odporność na jego ataki. W przypadku okrętów wojennych
walory ofensywne to przede wszystkim uzbrojenie i systemy kierowania ogniem, a
defensywne to żywotność, opancerzenie, stopień wykrywalności oraz prędkość. W
różnych okresach historycznych różne z tych czynników były cenione najwyżej.
Obecnie uznaje się np., że nawet najnowsze uzbrojenie, pozbawione niezawodnych
systemów wykrywania i naprowadzania jest prawie bezużyteczne. Zmieniła się
także rola pancerza, traktowanego jeszcze kilkadziesiąt lat temu jako kluczowy
wyznacznik odporności okrętu. Obecnie opancerzenie bywa stosowane w szczątkowej
postaci głównie na największych okrętach oraz na ... rzecznych patrolowcach.
Dopiero zupełnie niedawno zwrócono uwagę na możliwość zastosowania
kompozytowych - lekkich i odpornych osłon dla żywotnych obszarów okrętów. Coraz
więcej wagi przykłada się do ograniczenia wszelkich demaskujących cech okrętów
wojennych. Pozornie na margines zeszła prędkość maksymalna, choć w wielu
przypadkach to ona decyduje o szansach na współczesnym polu walki. W przypadku
szybkiego celu przeciwnik ma mniej czasu na jego wykrycie i podjęcie
przeciwdziałania, a możliwość wykonania szybkiego ataku i równie szybkiego
wyjścia poza zasięg przynajmniej części broni nieprzyjaciela także nie jest bez
znaczenia.
W latach minionych jednak, szczególnie
po zakończeniu II wojny światowej, bardzo intensywnie poszukiwano takich
rozwiązań konstrukcyjnych i rodzajów napędu, które mogły zapewnić okrętom jak
największą prędkość i dynamikę działania. Już na początku XX wieku stwierdzono,
że ważniejsze nawet niż potężna moc jednostek napędowych jest zmniejszenie
oporu, stawianego przez wodę kadłubowi: w coraz bardziej systematyczny sposób
optymalizowano kształt części podwodnej okrętu, a także próbowano wykorzystać
zjawisko ślizgania się po powierzchni wody. Jako ślizgacze były jednak
konstruowane wyłącznie małe jednostki. Miały one przy tym mały zasięg i były
niezbyt sterowne, szczególnie podczas pływania z maksymalną prędkością.
Poważnym krokiem do przodu było
zastosowanie podwodnych skrzydeł, które zapewniały jednostkom wystarczającą
siłę nośną przy prędkościach powyżej 50 w. W latach 60. w całym szeregu krajów
testowano lub nawet produkowano seryjnie bojowe wodoloty (amerykański Pegasus, izraelski Shavit, włoski Sparviero,
rosyjskie projektów 1240, 125 i 133). Były to jednak jednostki drogie w
produkcji, kosztowne i trudne w eksploatacji, a na dodatek mocno uzależnione od
stanu morza - po nadmiernie wzburzonym nie mogły pływać na skrzydłach, a ich
walory eksploatacyjne w warunkach pływania wypornościowego były zupełnie
niezadowalające.
Bardzo obiecującym sposobem
zredukowania oporów tarcia podczas pływania było zastosowanie nośnej poduszki
powietrznej pod kadłubem okrętu. Prace nad praktycznym wykorzystaniem tego
pomysłu prowadzono jeszcze w latach 30. w Niemczech, ZSRR i OSA. Najbardziej
zaawansowane były badania prof. W.I. Lewkowa, najpierw wykładowcy Politechniki
Dońskiej, a od 1934 r. szefa specjalnego biura konstrukcyjnego, zajmującego się
poduszkowcami. Próby pierwszego tunelowego poduszkowca Ł-I o masie 1,5 t
zaczęły się w 1935 r. na jeziorze Pleszczejewo. Jednostka napędzana jednym
gwiaździstym, 5-cylindrowym silnikiem lotniczym M-11 (dwa takie same silniki,
tyle że ułożone poziomo, napędzały wentylatory w przedniej części kadłuba)
służyła celom doświadczalnym, choć była przystosowana do zamontowania karabinu
maszynowego SzKAS na lotniczej obrotnicy. Jej konstruktor już w 1937 r.
rozpoczął testy kolejnego poduszkowca Ł-5 o masie 8,6 t, który rozwijał
zawrotną prędkość 73 węzłów! Miał to być kuter torpedowy, którego główne
uzbrojenie było podwieszane pod duralowym kadłubem - niczym w samolocie.
Poduszkę powietrzną "pompowały" dwa silniki M-25 o mocy 330 kW każdy,
połączone z dwoma poziomymi śmigłami. Nietypowo rozwiązano zagadnienie nadania
ruchu postępowego poduszkowcowi - w tunelach śmigieł znajdowały się ruchome
żaluzje, które kierowały strumień powietrza ukośnie do tyłu. Nie trzeba było
instalować dodatkowego śmigła napędowego, przez co jednostka bardzo
przypominała zewnętrznie zwykły ślizgacz. Przed wybuchem wojny zdołano
wypróbować jeszcze kilka konstrukcji eksperymentalnych, największa,
sześciosilnikowa, miała masę 15 ton i planowano zastosowanie poduszkowców w
praktyce jako superszybkich ścigaczy torpedowych oraz jednostek desantowych. W
czasie wojny prace nie były kontynuowane, a ok. 10 zgromadzonych w Leningradzie
poduszkowców uległo zniszczeniu w czasie blokady. Do tematu powrócono dopiero
pod koniec lat 50., kiedy pojawiły się informacje, że w Stanach Zjednoczonych,
a przede wszystkim w Wielkiej Brytanii bardzo zaawansowane są eksperymenty z
poduszkowcami. Zadziałała w tym przypadku powszechnie stosowana w ZSRR zasada
"polityki lustrzanej" - sam fakt prowadzenia przez przeciwnika prac w
jakiejś dziedzinie całkowicie uzasadniał podjęcie podobnych działań, zazwyczaj
bez oglądania się na koszty.
Ogólna zasada funkcjonowania
poduszkowca jest następująca: specjalny wentylator, napędzany przez silnik
główny okrętu lub odrębną jednostkę napędową, tłoczy pod płaskie dno jednostki
powietrze, które unosi kadłub do góry i wypływa spod niego na zewnątrz. Jeżeli
mamy do czynienia z tzw. konstrukcją sztywnoburtową, to w wodzie pozostają
zanurzone dolne krawędzie burt jednostki, uzupełniane z przodu i z tyłu przez
ruchome fartuchy, ograniczające wypływ powietrza. Napęd mogą stanowić zwykłe
śruby lub pędniki strumieniowe. Rozwiązaniem alternatywnym jest zapewnienie
wypływu powietrza w sposób równomierny wokół całego kadłuba i wtedy unosi się
on w całości nad wodą, a napęd muszą stanowić śmigła lub silniki turboodrzutowe.
Znacznie bardziej skomplikowane jest sterowanie takim poduszkowcem - nie można
użyć klasycznych sterów zanurzonych w wodzie i trzeba kompensować znoszenie
kadłuba, np. spowodowane przez podmuchy wiatru. Dla zwiększenia sprawności
poduszki konieczne jest odpowiednie ukształtowanie kadłuba, a w szczególności
jego dna oraz zastosowanie fartuchów, ograniczających wypływ powietrza.
Stwierdzono przy tym, że zastosowanie fartuchów elastycznych, które dostosowują
się do kształtu podłoża, umożliwia nie tylko unoszenie się kadłuba nad wodą,
ale i nad lądem, a w szczególności nad błotami, krą lodową, jak również
pokonywanie niewysokich przeszkód terenowych (falochronów, wałów, wydm). To
właśnie nasunęło pomysł, żeby wykorzystać poduszkowce głównie jako środki desantowe.
Desant morski jest operacją
bardzo ryzykowną za sprawą łatwości, z jaką nieprzyjaciel może razić zarówno
powolne barki desantowe i inne środki przeprawowe, jak i desantujących
żołnierzy na granicy woda-ląd. Straty, ponoszone przez atakujących są w takim
przypadku olbrzymie i nawet zastosowanie płaskodennych barek, podchodzących pod
sam brzeg lub pływających pojazdów desantowych niewiele tu zmienia.
Potencjalnie bardzo pożyteczne opancerzone wozy desantowe pływają bowiem
powoli, a zapewnienie im choćby minimalnej dodatniej wyporności zmusza
konstruktorów do budowy bardzo lekkich lub nadzwyczaj pojemnych, czyli dużych i
łatwych do zniszczenia kadłubów. Poduszkowiec jest natomiast wielokrotnie
szybszy od barek desantowych i może dostarczać ludzi oraz sprzęt bezpośrednio
na ląd, w sprzyjających warunkach nawet na odległość wielu km od linii
brzegowej. Są to atuty nie lada, a walory tego rozwiązania potrafili docenić i
zdyskontować w praktyce konstruktorzy brytyjscy i amerykańscy. Pierwszy,
produkowany seryjnie od 1963 r. poduszkowiec desantowy SR-N-3 firmy Vosper
Thorneycroft miał udźwig 15 t i prędkość do 90 w. W OSA budowano natomiast
znacznie mniejsze jednostki patrolowo-desantowe, które znalazły szybko
zastosowanie na rozlewiskach indochińskich rzek oraz odkryte platformy
desantowe Jaff dla przerzutu z dużych okrętów desantowych na nie przygotowane
wybrzeże.
Z tych faktów wyciągnięto w ZSRR
daleko idące wnioski. Było to tym łatwiejsze, że jedynymi bezspornymi sukcesami
radzieckiej floty w latach wojny były właśnie operacje desantowe i nawet
wywodzący się z wojsk lądowych decydenci byli w stanie docenić wagę takich
właśnie operacji. Wiadomo było także, że jedynie brak odpowiednich środków
desantowych spowodował fiasko tak ambitnych planów, jak np. desant na Krymie w
1942 r. Na dodatek w pierwszych dziesięcioleciach powojennych budowa
nowoczesnych okrętów desantowych postępowała powoli i zarówno ich ilość, jak i
możliwości bojowe pozostawały daleko poniżej oczekiwań. Decydentów nie zrażał
nawet niewielki zasięg poduszkowców i ich ograniczona dzielność morska -
zgodnie z obowiązującą doktryną desanty morskie miały być przeprowadzane przede
wszystkim w pobliżu stykającej się z wybrzeżem linii frontu, a nie, jak w
przypadku doświadczeń państw zachodnich, w odległych geograficznie regionach.
W 1961 r. pod kierunkiem Ju.
Benua rozpoczęto w CKB-19 prace nad transportowo-desantowym poduszkowcem,
przeznaczonym do przewozu ludzi i pojazdów opancerzonych. Prace projektowe
przejęło wkrótce Centralne Morskie Biuro Konstrukcyjne (CMKB) Ałmaz na Wyspie
Dekabrystów w Leningradzie, do którego włączono zespoły konstruktorów z CKB-I i
CKB-19. Firma powstała w 1901 r. i specjalizowała się w produkcji niewielkich,
szybkich jednostek pływających, tylko po 1961 r. zbudowała ich ponad 300.
Projekt pierwszego poduszkowca, sklasyfikowanego jako MDK - "mały okręt
desantowy" proj. 1232 Dżejran
(niewielka stepowa antylopa) opracowano w latach 1964-65 pod kierunkiem Ł.
Ozimowa. Przyjęto przy tym ambitny zamysł dostosowania jednostki do przewozu
dwóch czołgów średnich oraz desantu w zamkniętej ładowni. Na taką konfigurację
wpłynęły bezsprzecznie dwa wymagania WMF: aby poduszkowiec mógł działać
samodzielnie, czyli przewozić desant z portu załadunku do celu desantu, oraz
aby zapewnić maksimum bezpieczeństwa w przypadku użycia broni masowego rażenia,
co implikowało konieczność zaprojektowania zamkniętej ładowni. Aby tak
skonstruowany kadłub nie był nadmiernie ciężki, zdecydowano się na zastosowanie
do jego budowy lotniczego duralu. Okazało się jednak, że ten materiał można
było wówczas łączyć jedynie metodą nitowania, przez co budująca prototyp
Stocznia Północna w Leningradzie musiała wrócić do zarzuconych już wtedy w
przemyśle okrętowym technologii i budowa trwała bardzo długo - okręt zdano dopiero
w 1970 r.
Budowę prototypu poprzedziły
liczne eksperymenty i analizy, modele badano w Centralnym Instytucie Aero- i
Hydrodynamicznym (CAGI) oraz okrętowym instytucie badawczym CNII im. Kryłowa.
Testowano ok. 20 holowanych modeli poduszkowców o różnej konstrukcji. Zbudowano
nawet dwa załogowe modele w skali 1:2- MK-01 o wyporności 27 t i rozmiarach
21x8 m, z komorową poduszką powietrzną oraz MS-01 o wyporności 21 t i wymiarach
21x7,3 m z dyszowym układem podtrzymywania poduszki powietrznej. Oba były napędzane
dwoma silnikami AI-14M z dwułopatowymi śmigłami, a testowano je od 1962 r.
m.in. na Newie, z różnymi odmianami wentylatorów, fartuchów i układów
sterowania. Oznany za bardziej perspektywiczny MS-01 miał w swej ostatecznej
postaci elastyczny fartuch, formujący poduszkę powietrzną, ale jego kształty,
włącznie z zaostrzonym dziobem, bardziej przypominały zwykły statek, niż
poduszkowiec.
Radzieccy konstruktorzy nie
ulękli się przy tym publikowanych na Zachodzie kalkulacji, według których
poduszkowiec o masie 40 t wymaga jako napędu dwóch śmigieł o średnicy 3 m, 170
t - już czterech o średnicy 5,8 m, a 1000 t aż 12 o średnicy 10,7 m, co jest
technicznie prawie niewykonalne. Dżejran miał
masę normalną 231, pełną 353 t i był napędzany tylko przez dwie pary przeciwbieżnych,
współosiowych śmigieł o Średnicy 6 m. Co ciekawe, były one napędzane przez
oddzielne wały z przekładniami kątowymi i usytuowano je w taki sposób, że jedna
para działała jako ciągnące, a druga jako pchające. Za śmigłami znalazły się
dwa wysokie stateczniki pionowe. Rolę dodatkowych stabilizatorów kierunku
pełniły płaskie wsporniki każdego ze śmigieł (w sumie osiem powierzchni).
Poduszkę powietrzną o wysokości
2,5 m wytwarzały cztery wentylatory w pionowych szybach o średnicy 3,65 m.
Część strumienia powietrza z wentylatorów może być kierowana do specjalnych
dysz, rozmieszczonych w przedniej i tylnej części obu boków kadłuba, służących
do kompensowania oddziaływania bocznego wiatru na kierunek ruchu jednostki i
zwiększania jej zwrotności. Wspólne źródło energii dla wszystkich 8 śmigieł
stanowiły dwie, najnowsze wówczas, bo dopracowane w 1970 r. okrętowe, lekkie
turbiny DT-4 o mocy 11770 kW każda. Uzupełniały je dwa elektrogeneratory
wysokoprężne DG-30 o mocy 30 kW i jeden turbinowy o mocy 40 kW, wytwarzające
prąd o częstotliwości 400 H z (ewenement w ówczesnym budownictwie okrętowym).
Napęd główny miał bardzo skomplikowany i energochłonny układ przeniesienia mocy
- składał się on z 18 reduktorów planetarnych i kątowych ośmiu typów,
umożliwiających między innymi zasilanie z każdej z turbin dowolnej kombinacji
śmigieł, w tym połączenie lewej i prawej burty. Zapewnił on jednostce prędkość
ponad 70 w., ale po próbach ograniczono ją do 55 w. Zapas 47 ton paliwa
pozwalał na pokonanie z tą prędkością 300 mil. Rejs na poduszce powietrznej był
możliwy do stanu morza 4, przy silniejszym falowaniu jednostka mogła płynąć
"wypornościowo", ale z prędkością tylko kilkunastu węzłów. Autonomia
pływania została ograniczona do 5 dni, a w przypadku zaokrętowania desantu
malała do jednej doby. Jednostka otrzymała w miarę rozbudowane środki
nawigacyjne oraz radiolokator Doniec-2,
umożliwiające żeglugę na otwartym morzu, a do samoobrony służyło zdwojone
działko automatyczne AK-230 w wieżyczce umieszczonej na dachu sterówki,
kierowana przez celownik optyczny. Załoga liczyła 21 ludzi, desant mogło
stanowić 200 żołnierzy i dwa czołgi T-55 lub cztery PT-76 (ew. BMP-1) i 80
osobowy desant, albo pięć transporterów kołowych BTR-60. Normalna ładowność to
73,5 t, ale kosztem zasięgu i prędkości mogła być zwiększona do 80 t.
Wytrzymałość podłogi umożliwiała przewóz pojazdów o masie do 50 t, ale
szerokość ładowni nie pozwalała na umieszczenie w niej czołgu T-72. Z tego
powodu w jednostkach piechoty morskiej długo utrzymały się T-55. Ładownia miała
układ przelotowy, ale tylne wrota były zapewne Używane jedynie do załadunku
sprzętu w odpowiednio przygotowanych portach.
Okazało się jednak, że właściwie
żadna ze stoczni nie jest zainteresowana rozpoczęciem produkcji Dżejranów, motywując to przeciążeniem
innymi zamówieniami i nieprzystawaniem istniejącej bazy
produkcyjno-technologicznej do wymagań konstrukcji poduszkowca. Zdecydowano się
wobec tego na istotne zmiany w konstrukcji okrętu, a przede wszystkim zmianę
technologii produkcji - zastosowano wytrzymały i odporny na korozję w wodzie
morskiej spawalny stop
aluminiowo-magnezowy AMG-61.
Poprawiono warunki pracy załogi
(izolacja akustyczna i wibracyjna) i przewozu desantu, wzmocniono uzbrojenie
obronne do pary działek AK-230. Zainstalowano też dla nich celownik
radiolokacyjny MR-104 z radarem Ryś.
Część okrętów otrzymała także dwie poczwórne wyrzutnie rakiet plot. Strzała-2M/3 lub Igła-l. Zamontowano też nowszy radar nawigacyjny Mius.
W latach 1974-84 w stoczni PO
Ałmaz zbudowano 18 jednostek tego typu, oznaczonych projekt 1232.1 (wcześniej
ukończono według starej technologii drugą jednostkę proj. 1232). Seryjna
produkcja przebiegała sprawnie głównie dzięki włączeniu do firmy stoczni
Morskoj Zawod, działającej od 1931 r. jako zakład remontowy kutrów torpedowych
Tupolewa o kadłubach z metali lekkich. Dla jej załogi aluminiowe poduszkowce
nie były niczym zaskakującym. Kolejne serie Dżejranów
różniły się od siebie szeregiem rozwiązań konstrukcyjnych. Późniejsze jednostki
miały zmniejszoną osłonę nad ładownią, stery kierunku na całej długości
stateczników (które miały nieco mniejszą wysokość). Linia burty wzdłuż granicy
fartucha była prosta (wcześniej wznosiła się w przedzie kadłuba). Z dachu
sterówki znikł duży peryskopowy celownik do kierowania działek (zastąpiono go
mniejszym?).
MDK proj. 1232.1 użytkowano
stosunkowo intensywnie - uczestniczyły w większości ćwiczeń desantowych Floty
Bałtyckiej i Czarnomorskiej. Jedynymi działaniami bojowymi w jakich
uczestniczyły, była ewakuacja rosyjskiej ludności z czarnomorskich portów
Gruzji po rozpadzie ZSRR. W trakcie eksploatacji stwierdzono szereg
konstrukcyjnych niedoskonałości projektu 1232.1. Na przykład szybko tracił
szczelność obwodowy fartuch, którego przednia część była dzielona, gdyż
obejmowała część rampy ładowni. Wyraźnie lotnicze "korzenie" miała
zasada, że dla podtrzymania sprawności mechanizmów trzeba je raz na tydzień
uruchamiać, co wymagało włączenia na postoju napędu głównego i zużycia co
najmniej tony paliwa. Największą słabością Dżejranów
był jednak skomplikowany układ przeniesienia mocy, który w przypadku awarii
powodował lokalne pożary , szczególnie niebezpieczne ze względu na fakt, że
aluminiowo-magnezowy kadłub przy stosunkowo niskiej temperaturze płomienia
ulegał zapłonowi wydzielając wielkie ilości ciepła i trujący dym. Bezpowrotnie
stracono wskutek pożaru jednak tylko jeden poduszkowiec - było to w 1991 r. w
Leningradzie, prawdopodobnie podczas remontu. W sumie jednostki okazały się
stosunkowo niezawodne i trwałe. Wszystkie znacznie przekroczyły przewidywany 15
letni okres eksploatacji. Liczebność Dżejranów
zaczęła spadać dopiero po rozpadzie ZSRR. W 1997 r. flota Rosji dysponowała już
tylko 9 jednostkami: trzema na Morzu Czarnym, trzema na Bałtyku i trzema na
Morzu Kaspijskim (wg innych źródeł na M. Kaspijskie przebazowano sprawne
jednostki z Floty Czarnomorskiej).
Niedługo po rozpoczęciu prac nad
projektem 1232, w 1965r. w CMKB Ałmaz pod kierunkiem to Ozimowa powstała
dokumentacja znacznie mniejszego poduszkowca projektu 1205 Skat (płaszczka) nazwanego, mocno zresztą na wyrost, desantowym
kutrem szturmowym- SzDKWP. Nie miał on bowiem ani opancerzenia, ani uzbrojenia
- jedynie żołnierze desantu mogli prowadzić ogień z dwóch karabinów maszynowych
i dwóch granatników AGS-17. Podobno początkowo miał to być kolejny model,
służący jedynie weryfikacji projektu Dżejrana,
ale adaptowano go do celów użytkowych.
Kształt i proporcje Skata bardzo przypominały konstrukcje
brytyjskie. Wydłużenie kadłuba wynosiło tylko ok. 2,8, otaczający kadłub
gumowo-tkaninowy fartuch, osiągający po wypełnieniu powietrzem wysokość 1,2 m,
był od wewnątrz podzielony na sekcje, zasilane peryferyjnie powietrzem za
pomocą elastycznej dyszy. Nadmuch powietrza zapewniał pionowy, jednostopniowy,
osiowy wentylator o wydajności 90 m³/s z czerpnią powietrza w kształcie
skierowanego do przodu półkola. Jako napęd służyły silniki turbośmigłowe typu
TWD-10M (takie same, jak stosowane w pierwszych samolotach An-28 z Mielca) o
mocy 574 kW, z których dwa napędzały przestawne, trójłopatowe śmigła, za
którymi znajdowały się stateczniki pionowe ze sterami kierunku połączone
ruchomym stabilizatorem poziomym. Zmiana kąta jego zaklinowania zmieniała
zapewne wyważenie poduszkowca.
Manewrowanie umożliwiały, oprócz
sterów aerodynamicznych, dysze sterujące, umieszczone z boków kadłuba.
Rozwiązanie to okazało się na tyle skuteczne, że znalazło zastosowanie we
wszystkich radzieckich poduszkowcach. Trzeci silnik TWD-10M napędzał wentylator
i znalazł się w opływowej obudowie między statecznikami pionowymi. Skaty mogły
przewozić po 25 żołnierzy desantu z prędkością 49 w. na odległość 220 km
(podawana często liczba 40 pasażerów wydaje się zawyżona lub dotyczy żołnierzy
bez uzbrojenia). Do przedziału desantowego prowadziły cztery spore włazy, przy
których na burtach znajdowały się trapy, ułatwiające załadunek. Załoga liczyła
7 osób, wśród których etatowo nie było oficera. Początkowo w jej skład
wchodzili natomiast z zasady byli lotnicy, gdyż sterowanie poduszkowcem
bardziej przypominało profesję lotniczą niż marynarską. W stosunkowo ciasnej sterówce znajdował się lotniczy wolant, a
nie koło sterowe, nie było mechanicznego logu, magnetycznego kompasu, był
natomiast autopilot. Typowo morski był jedynie radar nawigacyjny Kiwacz-l. Także od pokładowych
motorzystów wymagano czysto lotniczych nawyków, a załoga mogła zapomnieć o
pojęciu „rzucić kotwicę” czy „zacumować” gdyż bazujący na specjalnych
betonowych pochylniach poduszkowiec nie był początkowo do takich czynności
przystosowany konstrukcyjnie.
Skaty były więc jeszcze bliższe konstrukcjom lotniczym niż Dżejrany, a mimo tego budowano je w
latach 1969-76 aż w trzech stoczniach. Prototyp, ukończony w grudniu 1969 r.
(czyli przed pierwszym poduszkowcem proj. 1232) i trzy kolejne jednostki
powstały w Morskim Zawodzie w Leningradzie, sześć w stoczni im. Gorkiego w
Zielienodolsku, a 19 w FPO Morie w Teodozji na Krymie. Ta ostatnia stocznia
stała się z czasem liderem w produkcji jednostek tej klasy i dorobiła się
rozległych hal montażowych - cała produkcja odbywała się "pod
dachem". Trzy Skaty przebudowano
według projektu 1205P na jednostki poszukiwawcze lądowników kosmicznych Sojuzi rozmieszczono na wybrzeżach Morza
Kaspijskiego i Aralskiego, gdzie dyżurowały przez 12 lat. Pozostałe jednostki
były intensywnie używane do ćwiczebnych działań desantowych. Przewoziły one
nawet Żołnierzy polskiej 7. Dywizji Obrony Wybrzeża podczas wspólnych manewrów
na Bałtyku. W latach 80. część z nich, a szczególnie jednostki bazujące na
Dalekim Wschodzie, zaczęto wykorzystywać do zadań patrolowych, głównie na
rozlewiskach granicznego Amuru. Okręty te wyróżniały się plamistym,
zielono-szarym lub zielono-piaskowym kamuflażem. W 1997 r. w służbie
pozostawało 14 Skatów, trzy we
Flotylli Kaspijskiej, a reszta w Amurskiej.
Jednostki proj. 1205 traktowano w
marynarce radzieckiej jako rozpoznawcze dla piechoty morskiej, choć marynarze
sugerowali, że takie funkcje znacznie skuteczniej mogą wykonywać śmigłowce, a
głównym zadaniem poduszkowców powinien być transport pojazdów opancerzonych.
Pogląd ten jest jak najbardziej słuszny i dlatego po projekcie 1205 opracowano
tylko jeden typ poduszkowca, przeznaczonego wyłącznie do transportowania
piechoty. Był to projekt 1209 Omar
(homar). Jego koncepcję w ostatecznej postaci opracował w CMKB Ałmaz Ju. Mochow
w 1972 r. Jednostka miała być nieco szybsza i pojemniejsza od Skata powinna
transportować do 60 ludzi. Miała też zostać relatywnie silnie uzbrojona - w
obrotowej wieży Utios-M na dachu
sterówki znajdowały się dwa karabiny maszynowe NSW kal. 12,7 mm o łącznej szybkostrzelności
1400 strz./min. z zapasem 2000 nabojów, a na dziobie umieszczono wieżyczkę z
automatycznym granatnikiem BP-30 kal. 30 mm z zapasem 400 (wg innych danych
150) granatów. Oba stanowiska ogniowe miały być zdalnie sterowane, ale
ostatecznie, dla uproszczenia ich konstrukcji, zdecydowano się na instalację
wież ze stanowiskami celowniczych, co spowodowało wzrost ich wymiarów i masy.
Pierwsza ważyła 725, druga 660 kg. Poduszkowiec miał wyporność dwukrotnie
większą od swego poprzednika - 42 t (pełną - 53 t) i z zapasem II ton paliwa
miał zasięg 300 Mm przy 50 w. Napęd stanowiły dwa czterołopatowe śmigła, za
którymi umieszczono pionowe stabilizatory ze sterami kierunku. Zasilała je,
podobnie jak wentylator nadmuchujący powietrze do poduszki, pojedyncza turbina
M-70K o mocy 7 360 kW z wylotem pomiędzy stabilizatorami, która zapewniała
prędkość podróżną 65 w. Do załadunku i wyładunku desantu służyła niewielka
furta dziobowa, co skłoniło zachodnich analityków do twierdzenia, że jednostka
jest przeznaczona także do przewozu pojazdów. Nie jest wykluczone, że takie
były pierwotne plany konstruktorów, ale po zainstalowaniu wieży z granatnikiem
przestało to być możliwe, a desant korzystał z czterech bocznych włazów,
podobnych do stosowanych w Skatach,
tyle że nieco większych i zaopatrzonych w trapy wbudowane w kadłub (zasłaniane
ruchomymi płytami). W porównaniu z proj. 1205 wyraźnie poprawiono warunki
nawigacji umieszczając sterówkę w nieco podwyższonej i lekko opancerzonej
nadbudówce. Dzięki automatyzacji niektórych czynności obsługowych udało się
utrzymać nieliczną, bo złożoną z 6- 7 marynarzy, załogę.
Według niektórych źródeł Omar miał być jednostką wielofunkcyjną:
desantowcem piechoty, okrętem wsparcia ogniowego i szybkim patrolowcem, ale okazał
się nieco zbyt mały. Według innych danych podczas jego projektowania
zaplanowano użycie szeregu nowatorskich rozwiązań oraz technologii, przez co
jednostka "rodziła się" rekordowo powoli - budowę pary Omarów dokończono w FPO Morie dopiero w latach 1979-80 i
przekazano je Flocie Czarnomorskiej z nazwami MD-278 i 346, najprawdopodobniej
do próbnej eksploatacji. CMKB traktowało je już wtedy jako jednostki służące
weryfikacji rozwiązań, które zastosowano później w większych poduszkowcach.
Obie jednostki wycofano ze służby
na początku lat 90. MD-278 został zdewastowany w Donuzławie. MD-346 został w
grudniu 1992 r. spisany ze stanu Floty Czarnomorskiej i wkrótce rozebrany w
Sewastopolu wobec planów Przyjęcia go przez Ukrainę.