Sowieckie przeciwlotnicze przenośne zestawy rakietowe Cz. I

       Andrzej Kiński

 

Październikowa kradzież rakiet Strzala z Zakładów Metalowych Mesko w Skarżysku Kamiennej wywołała ogromne zainteresowanie mediów przenośnymi przeciwlotniczymi zestawami rakietowymi. Na łamach prasy codziennej i w telewizyjnych programach zaczęły padać nazwy Strzala, Grom, 19la. Sensację wokół sprawy wzmagały kolejne, często przeciwstawne, wypowiedzi rzeczników MON, UOP i WSI oraz licznych ekspertów. Spekulacje dotyczące motywów kradzieży, przypuszczenia czy wśród zaginionych rakiet znajdowały się najnowsze pociski Grom, rozmaite często wywołane elementarnym brakiem wiedzy dziennikarzy wątki poboczne, pozostawiły w cieniu same rakiety. Na bliższe ich przedstawienie zabrakło po prostu miejsca w kiludziesięcio sekundowych - kilkuminutowych relacjach telewizyjnych i prasowych wzmiankach. W tym i następnym numerze postaramy się wypełnić tę lukę i zaprezentować naszym czytelnikom systemy które wywołały całą tę burzę.

 

Od Fliegerfusta do Strzały

W połowie 1944 r. Hitler, zainspirowany informacjami z frontu o wielkiej skuteczności żołnierzy-niszczycieli czołgów, uzbrojonych w rakietowe pancerzownice Panzerschreck, wydał oddziałowi broni przeciwlotniczej Heereswaffenamtu - Urzędu Uzbrojenia Wojsk Lądowych - polecenie opracowania podobnej broni przeznaczonej do zwalczania samolotów. Fuhrer sądził, że masowe zastosowanie rakietowej broni przeciwlotniczej przez pojedynczych żołnierzy pozwoli przeciwstawić się lotnictwu aliantów, które już wówczas, na obu frontach, wywalczyło sobie niemal absolutne panowanie w powietrzu. Luftfaust (później przemianowany na Fliegerfaust), którego próby przeprowadzono pod koniec 1944 r. powtarzał idee swego przeciwpancernego pierwowzoru - był bezodrzutową, przenośną bronią rakietową, odpalaną z ramienia żołnierza, sama konstrukcja znacznie jednak różniła się od Panzerschrecka. Skuteczne rażenie celu powietrznego zapewniać miała salwa rakiet, stąd Fliegerfaust tworzyła wiązka ośmiu luf wokół centralnej - dziewiątej. Lufy te miały 140 cm długości i kaliber 20 mm. Każda z rakiet miała 25 cm długości, a ich napęd stanowił silnik na stały materiał pędny nadający prędkość początkową 350 m/s. Broń miała masę w położeniu bojowym równą 6,5 kg i donośność skuteczną 300-500 m.

Skala produkcji Fliegerfausta miała być naprawdę kolosalna, tylko seria "zerowa" liczyć miała 10 000 wyrzutni i 4 miliony rakiet, w rzeczywistości jednak nie przekroczyła chyba kikuset-kilku tysięcy sztuk. W każdym razie do końca wojny broń nie została zidentyfikowana i chyba nigdy użyta w bojowych warunkach. Zresztą jej skuteczność nie byłaby chyba największa, biorąc pod uwagę niewielki zasięg, duży rozrzut i konieczność dość precyzyjnego obliczenia punktu spotkania rakiet i celu przez operatora, niemniej samą ideę takiej broni uznać należy za perspektywiczną.

Egzemplarze Fliegerfaustów wpadły w ręce Rosjan i zostały przez nich dokładnie przebadane (w Centralnym Muzeum Sił Zbrojnych w Moskwie zachowany został jedyny w świecie znany egzemplarz). Co ciekawe, właśnie w ZSRS, i to w połowie lat 60., opracowana została jedyna na świecie broń powtarzająca koncepcję Fliegerfausta Kolos, pomyślany jako broń przeciwśmigłowcowa dla Vietcongu. Kolos ważył 9,2 kg i miał 7 luf kalibru 30 mm, z których odpalano stabilizowane obrotowo rakiety, na maksymalną odległość 500 m. Chociaż próby Kolosa, które miały miejsce w 1968 r. (sic!) oceniono pomyślnie, pomimo jego bardzo niskiej ceny, nie doczekał się on seryjnej produkcji. Zainteresowanie sojuszników zmalało, a Armia Sowiecka otrzymała właśnie znacznie doskonalszy i skuteczniejszy system przeciwlotniczy dla pojedynczego żołnierza - przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Strzała 2 (ros. Strieła).

 

Sowiecki Red Eye

Pojawienie się broni atomowej i rozwój jej nosicieli - ciężkich, latających na dużych wysokościach, wielosilnikowych bombowców uznane zostało przez niektórych za zmierzch lotnictwa pola walki, tak istotnego w ostatnich latach II wojny światowej. Pionierskie lata napędu odrzutowego to także okres wyścigu o coraz większą prędkość i wysokość, które uznawano wówczas za najskuteczniejsze antidotum przeciwko klasycznym środkom OPL. Z czasem jednak ładunki jądrowe na tyle zmalały, że mogły przenosić je nawet niewielkie, jednosilnikowe maszyny, zaś swobodę działania lotnictwa na średnich i dużych wysokościach skutecznie ograniczyło pojawienie się kierowanych rakiet przeciwlotniczych. Lotnictwo znów zaczęło odgrywać kluczową rolę jako środek wsparcia oddziałów lądowych, także w skali taktycznej, a pojawienie się nad polem walki śmigłowców zwiększyło jeszcze ilość celów, których eliminacja uzyskała priorytetowe znaczenie. Zwalczanie nowych, znacznie szybszych środków napadu powietrznego postawiło poważne wyzwanie przed OP wojsk - używane przez nie dotychczas armaty przeciwlotnicze były coraz mniej skuteczne, a istniejące środki rakietowe, ze względu na swą niemal zerową ruchliwość, nadawały się do obrony obiektów w systemie OP kraju, a nie do osłony wojsk w marszu. Szczególne znaczenie do zagadnienia osłony jednostek pancernych i zmechanizowanych na polu walki przywiązywano w ZSRS, cały czas liczącym się z możliwością zbrojnej konfrontacji z Zachodem. Stąd w drugiej połowie lat 50. w NII-3 GAU (3. Instytut Naukowo Badawczy Głównego Zarządu Artylerii) rozpoczęto realizację kilku programów mających określić wymagania dla przeciwlotniczych zestawów rakietowych i kierowanych radiolokacyjnie samobieżnych systemów lufowych osłony wojsk.

Prace te prowadzono w wielu etapach i dotyczyły praktycznie wszystkich szczebli dowodzenia - od frontu do batalionu. Opracowanie wymagań taktyczno-technicznych dla rakietowych zestawów plot. szczebla pułku i batalionu realizowano w ramach programu Linija, który rozpoczęto w 1959 r. Jego efektem było sformułowanie w 1960 r. wymagań dla dwóch systemów plot. - Strzały 1 (szczebel pułku) i Strzały 2 (szczebel batalionu). W obu zakładano wizualne wykrycie celu i zwalczanie go rakietami z pasywnymi głowicami samonaprowadzającymi, wychodząc z założenia, że systemy radiolokacyjne mogą być mało skuteczne w przypadku celów działających na wysokościach rzędu kilkudziesięciu metrów. W przypadku rakietowego systemu przeciwlotniczego najniższego szczebla wzorcem stały się najnowsze opracowania amerykańskie informacje o których przeniknęły do ZSRS kanałami wywiadowczymi. Wiadomo było, że Amerykanie rozpoczęli opracowanie przenośnego systemu przeciwlotniczego, z rakietą naprowadzaną za pomocą głowicy reagującej na ciepło emitowane przez cel i odpalanej z wyrzutni naramiennej. Dodatkowym impulsem do rozpoczęcia własnych prac nad takim zestawem były kadry z amerykańskiej telewizji pokazujące strzelania jednego z prototypów pocisku Red Eye. Przeprowadzona w ZSRS analiza wykazała, że możliwe jest - choć jest to zadanie szalenie skomplikowane - opracowanie analogicznego systemu, zdolnego do zwalczania oddalających się celów powietrznych na skrajnie małych wysokościach. Postawione wymagania precyzowały prędkość zwalczanego celu na 220 m/s w przedziale wysokości lotu 50-1500 m, miał on umożliwić także zwalczanie samolotów o napędzie tłokowym i śmigłowców na kursach spotkaniowych, lecących z prędkością 50-100 m/s. Sama rakieta miała być odpalana z wyrzutni naramiennej, także z okopów oraz luków znajdujących się w ruchu pojazdów opancerzonych. Wymagania te przedstawiono kilku placówkom naukowo-badawczym, ale tylko Biuro Konstrukcyjne Budowy Maszyn (KBM) z Kołomny, kierowane przez B. Szawyrina (po jego śmierci w 1965 r. głównym konstruktorem został S. Niepobiedimyj) podjęło się realizacji zadania. KBM podczas wojny zajmowało się konstruowaniern moździerzy, a w latach 50. i 60. opracowano tam udane przeciwpancerne pociski kierowane Trzmiel i Malutka. Zespół Szawyrina przy opracowaniu zestawu oznaczonego Strzała 2 (9K32) postanowił wykorzystać koncepcję systemu amerykańskiego (a właściwie niemieckiego Fliegerfausta). Największym problemem było skonstruowanie termicznej głowicy samonaprowadzającej, która musiała zapewnić odpowiednia czułość przy jak najmniejszych rozmiarach. Jej opracowaniem zajęło się leningradzkie OKB-357 (główny konstruktor Pikkiel, potem O. Artamonow). Przy pracach nad nią wykorzystano doświadczenia zdobyte przy konstruowaniu analogicznych układów samonaprowadzania dla rakiet powietrze-powietrze K-13 i K-8MT. Głowica dla Strzały 2 powtarzała ich układ konstrukcyjny, ale ważyła jedynie 1,2 kg i miała Średnicę 72 mm. W charakterze detektora promieniowania podczerwonego wykorzystano element z siarczku ołowiu, pracujący w zakresie 1,7-2,8 mikrometra. Kąt widzenia głowicy wynosił około 1,9°, a kątowa prędkość śledzenia celu podczas startu około 6° is. Takie parametry pozwalały na zwalczanie szybkich celów jedynie z tylnej półsfery, gdy głowica była skierowana niemal bezpośrednio na dysze silników celu. Dużym ograniczeniem w zastosowaniu rakiety była podatność głowicy na wszelkie zakłócenia, początkowo głównie naturalne. Tak więc zabronione było odpalanie rakiety w strefie kątów około 20° w stosunku do tarczy słońca, a kąt nachylenia wyrzutni w stosunku do ziemi musiał być większy niż 5°, inaczej głowica mogła naprowadzić pocisk na celo największym kontraście termicznym, którym niekoniecznie musiał być samolot przeciwnika. Głowica wypracowywała sygnały sterujące dla powierzchni sterowych - dwóch sterów umieszczonych w jednej płaszczyźnie w przedniej części rakiety. Po raz pierwszy w ZSRS w kierowanej rakiecie przeciwlotniczej zastosowano w Strzale 2 jednokanałowy układ sterowania, w którym nie było oddzielnych kanałów sterowania w kierunku i pochyleniu, a sterowanie w obu kanałach realizowały te same płaszczyzny sterowe przy obracającej się wokół osi z prędkością ok. 15 obrotów na sekundę - sygnały zmieniające kierunek i wysokość podawane są do układów wykonawczych na przemian.

Naprowadzanie rakiety na cel odbywało się metodą proporcjonalną, która nie powodowała zbyt dużych przeciążeń poprzecznych, które mogły mieć duży wpływ na konstrukcję długiej i lekkiej rakiety o bardzo małej średnicy (wydłużenie około 20).

Napęd pocisku zapewniały silniki na stały materiał pędny- startowy, całkowicie spalający się w rurze-prowadncy i dwustopniowy marszowy. Dla bezpieczeństwa operatora rozpoczynał on pracę 5 metrów od wyrzutni. Jego pierwszy stopień rozpędzał rakietę do prędkości 430 m/s, drugi podtrzymywał tę prędkość w czasie lotu. Stabilizację rakiecie zapewniały cztery składane do przodu w położeniu transportowym stateczniki, które otwierały się po starcie rakiety.

Ładunek bojowy miał masę 1,17 kg (w tym 370 g materiału wybuchowego) i działanie odłamkowo-burząco-kumulacyjne. Detonację ładunku zapewniał zapalnik uderzeniowy. Zapewniał on możliwość zniszczenia, czy poważnego uszkodzenia celu tylko przy bezpośrednim trafieniu.

Cały zestaw o oznaczeniu 9K32 składał się z jednorazowego kontenera transportowo-startowego 9P54 (można go było ponownie załadować tylko w warunkach fabrycznych), wykonanego z laminatu szklanego z przymocowanym do niego termicznym źródłem zasilania (także jednorazowym) 9B 17 i urządzeniem startowym 9P53 wielokrotnego użytku. Łączna masa wynosiła 14,5 kg w położeniu bojowym, a masa rakiety 9,2 kg (pusty kontener to ok.3 kg). Do kontenera przymocowany był blok służący do „rozkręcenia” żyroskopu głowicy oraz proste, przeziernikowe przyrządy celownicze.

Sekwencja strzelania Strzały 2 wyglądała w następujący sposób: po wzrokowym wykryciu celu strzelec włączał elektryczne źródło zasilania, które zasilało bloki elektroniczne mechanizmu startowe go oraz mechanizm rozkręcający rotor żyroskopu głowicy. Mniej więcej po pięciu sekundach głowica była zdolna do uchwycenia celu, a fakt przechwycenia sygnalizowany był akustycznie i optycznie (lampka w polu widzenia operatora) . Cały proces poszukiwania i przechwycenia celu nie mógł trwać dłużej niż 40 sekund, taki jest bowiem czas pracy baterii zasilającej. Po lekkim naciśnięciu przycisku startowego następowało odblokowanie platformy żyroskopowej, dzięki czemu głowica mogła rozpocząć śledzenie celu. Po silnym naciśnięciu spustu układ elektryczny powodował inicjację pracy silnika startowego, który wyrzucał rakietę z wyrzutni i nadawał jej prędkość ok.30 mis. W odległości ok. 5 metrów od wyrzutni rozpoczynał pracę silnik marszowy, odblokowywały się też podwójne zabezpieczenia zapalnika. Jeśli w ciągu 11-14 sekund od startu pocisk nie trafił w cel samolikwidator powodował detonację.

Prace konstrukcyjne - mimo pozornej prostoty całego systemu - sprawiały ogromne problemy, przede wszystkim przeciągało się opracowanie głowicy samonaprowadzania. Tak więc o dotrzymaniu postawionego w uchwale rządu terminu przeprowadzenia prób pierwszej partii rakiet w 1962 r. nie było nawet co marzyć. Faktycznie pierwsze starty miały miejsce w tym roku, ale potwierdziły one wyłącznie słuszność przyjętej koncepcji aerodynamicznej i pracę zespołu napędowego, doświadczalne starty prowadzono dalej, ale dopiero w 1965 r. do prób w locie można było użyć kompletnej rakiety. Problemów jednak nie brakowało - np. ponad połowa z 55 odpaleń w maju 1966 r. była nieudana, w większości z powodu złej pracy układu naprowadzania. Dopiero w 1967 r. rozpoczęto próby państwowe, po pomyślnym zakończeniu których system 9K32 Strzała 2 został przyjęty do uzbrojenia, a fabryka im. W. Diegtiareiewa w Kowrowie rozpoczęła jego seryjną produkcję.

Wkrótce pierwsze zestawy trafiły do jednostek, przede wszystkim batalionów zmechanizowanych, gdzie zgrupowano je w plutonach przeciwlotniczych, w każdym były trzy drużyny po trzech strzelców (po jednej drużynie na kompanię batalionu). Każdy strzelec dysponował urządzeniem startowym i dwoma rakietami w kontenerach startowych. Dowódca drużyny (był jednocześnie jednym ze strzelców) dysponował radiostacją dzięki której otrzymywał informację o zbliżających się celach z SD OPL pułku i wskazywał pozostałym strzelcom kierunek ataku, czy to za pomocą radiostacji (dysponowali oni odbiornikami radiowymi), czy to za pomocą chorągiewek.

Chrzest bojowy Strzały 2 przeszły już w rok po ich wprowadzeniu do jednostek Armii Sowieckiej. Pierwsza partia dotarła w połowie 1969 r. do Egiptu, gdzie sowieccy "doradcy" w przyspieszonym tempie przeszkolili Egipcjan w ich obsłudze. Już na początku sierpnia Strzały 2 zostały po raz pierwszy użyte bojowo - za ich pomocą miano wówczas zestrzelić sześć z dziesięciu atakujących izraelskich samolotów. Według informacji konstruktora broni - S. Niepobiedimego do marca 1970 r. za pomocą przenośnych zestawów zestrzelono 36 izraelskich maszyn. Weryfikacja tych danych jest jednak utrudniona - strona izraelska przyznaje się do utraty w tym okresie 12 samolotów, w tym siedmiu od ognia rakiet przeciwlotniczych (bez wyszczególnienia ich typu).

Następnym krajem do którego trafiły Strzały 2 był Wietnam. Dotarły tam one w 1970 r., a ich użycie zostało zarejestrO" wane przez Amerykanów w marcu 1971 r. Efektem ich użycia było co najmniej kilkadziesiąt zestrzelonych i kilkaset uszkodzonych samolotów i śmigłowców Amerykanów i ich sojuszników. Zastosowanie Strzał 2 na polu walki pozwoliło także na zdobycie cennych doświadczeń eksploatacyjnych i sformułowanie wymagań dla dalszej modernizacji zestawu.

 

Strzała 2M

Pierwsze doświadczenia z eksploatacji Strzały 2 w jednostkach oraz jej bojowego użycia wykazały liczne niedostatki systemu. Zbyt mała była czułość głowicy i jej odporność na zakłócenia - tak sztuczne, jak i naturalne. Również fakt dostosowania systemu tylko do zwalczania szybkich celów z tylnej półsfery ograniczał skuteczność - trafienie pocisku w część ogonową celu, tam gdzie znajdowały się emitujące ciepło dysze silników, ale z kolei nie było układów i zespołów istotnych z punktu widzenia żywotności samolotu nie musiało wcale prowadzić do zniszczenia celu. Spowodowane przez Strzały 2 uszkodzenia często mogły być naprawione nawet w warunkach polowych.

W związku z tym już w październiku 1968 r. zalecono rozpoczęcie prac modernizacyjnych. Ich głównymi założeniami było uproszczenie i skrócenie cyklu strzelania poprzez automatyzację procesu przechwycenia celu i odpalenia rakiety, poprawienie selekcji celów na tle zakłóceń stacjonarnych, wyeliminowanie możliwości odpalenia rakiety do celów znajdujących się poza strefą skutecznego rażenia, a także rozszerzenie jej strefy. Zakładano także umożliwienie zwalczania celów lecących z prędkością 260 mis w tylnej półsferze oraz maszyn tłokowych i śmigłowców lecących z prędkością 150 mis na kursach spotkaniowych. Poprawiono także, poprzez wprowadzenia filtra w detektorze, odporność głowicy na naturalne zakłócenia, szczególnie podczas zachmurzenia. Niemniej podstawowych wad, a więc braku możliwości przechwycenia celów znajdujących się na kątach w granicach 20-30° od słońca, czy też wrażliwości na pułapki termiczne nie wyeliminowano.

Zmodernizowany zestaw, który otrzymał oznaczenie 9K32M Strzała 2M, został przyjęty od uzbrojenia w 1970 r. Zastosowano w nim nową rakietę 9M32M, umieszczoną w kontenerze 9P54M i współpracującą z nowym mechanizmem startowym 9P58. Ze względu na modyfikacje w układzie elektrycznym nie było w zmodernizowanych zestawie możliwe wykorzystanie kontenera ze starszą rakietą.

Nowa wersja szybko wyparła Strzałę 2 z produkcji, choć przez kilka lat ta ostatnia produkowana była na eksport. Produkcja Strzały 2M trwała w ZSRS do końca lat 80. i osiągnęła niespotykaną skalę - kilkadziesiąt tysięcy urządzeń startowych i kilkaset tysięcy rakiet. Szybko nowy system trafił za granicę, w pierwszej kolejności wyposażono w niego armie państw Układu Warszawskiego - w Polsce w 1972 r. Do kilku krajów sprzedano prawa do jego licencyjnej produkcji, opracowano także kilka wyspecjalizowanych wariantów - ale o tym w następnym numerze.

 

Następna

Dobre zdjęcie znajdziecie na http://www.army.fr.pl/uzbr/sa7.php